Przewiń treść

Szkło, neony i powietrze, czyli kilka słów o praskim modernizmie

Historia pierwsza, czyli Praski obchodní dům – Pałac Brandejs

Zaokrąglony, półkolisty narożnik. Pełen dynamizmu, z wygiętymi taflami szyb. Takie narożniki zdają się być jednym z synonimów architektury lat 30. Ma go choćby kamienica ZUS-u w Gdyni przy ul. 10 lutego 24, uważana powszechnie za jeden z najpiękniejszych budynków dwudziestolecia międzywojennego w Polsce (proj. Roman Piotrowski, 1935-1936).

 

gdynia-kamienica-zus-u-przy-ul-10-lutego-24-fot-jsm
Gdynia, kamienica ZUS-u przy ul. 10 lutego 24. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Mają je też niezwykłe domy towarowe projektowane w weimarowskich Niemczech przez Ericha Mendelsohna.  Ich zaokrąglone narożniki, wielkie tafle szkła odsłaniające nocą wnętrza budynków, to czysta poezja funkcjonalizmu. Nie pozbawiona przy tym owej niemieckiej skłonności do języka ekspresji.

 

wroclaw-ul-szewska-dawny-dom-towarowy-petersdorff-fot-jsm
Wrocław, ulica Szewska, dawny dom towarowy Petersdorff. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Tym razem jednak chcę zwrócić uwagę na dom, który zawsze przykuwa moją uwagę, ilekroć przyjeżdżam do Pragi Czeskiej.

 

czechy-praga-01-stare-mesto-provaznicka-13-obchodni-palac-1930-1932-proj-adolf-foehr-img_6169
Praga, Praski obchodní dům – Pałac Brandejs, widok od ulicy Haviřskiej. Z prawej gięta szyba Pałacu Pojišt’ovny Praha. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Praga drugiej połowy lat 30. XX w., na kilka lat przed upadkiem Czechosłowacji, była jednym z najsilniejszych ośrodków myśli architektonicznej w ówczesnej Europie. I to nie teoretycznej, a jak najzupełniej praktycznej. Czechosłowacja, a właściwie jej zachodnia część, czyli Czechy, ekonomicznie kwitły. Andrzej Krawczyk, były ambasador RP w Pradze i potem w Bratysławie mówił mi: „Czesi chętnie powtarzają, że przed 1939 r. byli równie bogaci jak Szwajcaria”.

Do dziś czuje się to bogactwo, gdy oglądamy ówczesne, praskie realizacje. To był ten sam poziom architektury, co w Beneluxie, Francji czy Skandynawii. W Pradze w tym czasie jak grzyby po deszczu wyrastały budynki o przyziemiach ciętych pasażami handlowymi. Domy towarowe o całkowicie przeszklonych elewacjach (choćby Bata czy Bila labut). Obiekty realizujące wszystkie pięć punktów nowoczesnej architektury Le Corbusieura i idące jeszcze dalej.

Budynkiem, o którym tu opowiadam – jest dom handlowy (Obchodní dům) firmy Brandejs przy Provaznickiej 13. Stanął już w latach 1930-1932 wg projektu Adolfa Foehra – praskiego Niemca. Czesi takie obiekty określali pojęciem: pałac.

Oczywiście nie jest to żaden pałac, tylko budynek komercyjny o handlowych kondygnacjach oświetlonych pasami okien ciągnącymi się wzdłuż całej elewacji, dzielonymi na przemian pasami tynkowanego na biało muru. Największe wrażenie wywiera jednak sam narożnik, który dzięki cofnięciu ścian elewacji od jednej z dwóch ulic zamienia się w rodzaj zaokrąglonej, modernistycznej wieży. Dodatkowo zwieńczonej „mostkiem kapitańskim”

 

czechy-praga-01-stare-mesto-provaznicka-13-obchodni-palac-1930-1932-proj-adolf-foehrimg_6167
Praga, Praski obchodní dům – Palac Brandejs. Narożnik, Fot. Jerzy S. Majewski

 

Czescy historycy architektury podkreślają, że projektant pozostawał pod urokiem wspomnianych już wyżej domów towarowych Mendelsohna, wskazując przy tym wrocławski „kaufhaus Petersdorff” (dziś Kameleon).

I chociaż w stosunku do realizacji Mendelsohna obchodní dům jest wtórny, nie dorównując im lekkością sylwety, to i tak w perspektywie ulicy Haviřskiej sprawia równie niezapomniane wrażenie, co narożnik gdyńskiego gmachu ZUS widziany z al. 10. lutego.

Aż trudno uwierzyć, że projekt budynku powstał na deskach kreślarskich dość konserwatywnej pracowni architektonicznej. W dodatku miało to miejsce w czasie, gdy architektura funkcjonalizmu nie była jeszcze czymś powszechnym. Stało się to dopiero kilka lat później.

 

praga-praski-obchodni-dum-3-fot-jsm
Praga, Praski obchodní dům – Pałac Brandejs. Narożna wieża. Fot. Jerzy S. Majewski

 

praga-praski-obchodni-dum-2-fot-jsm
Praga, Praski obchodní dům – Pałac Brandejs, fragment elewacji. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Dom wznosi się już na obszarze praskiego Starego Miasta. Z rozebranego pod jego budowę starszego obiektu „U Tři sedláků” przeniesiono relief Josefa Malińskiego i umieszczono go przy wejściu.

Budynek stał się dziś jedną z ikon praskiej architektury lat 30., czego wyrazem może być umieszczenie jego zdjęcia na okładce przytaczanej tu książki Zdenka Lukesa „Praha Moderni”.

Historia druga, czyli Pałac króla butów i inne pałace

 

praga-vaclavske-namesti-6-palac-baty-wspolczesne-zdjecie-elewacji-noca-fot-jsm
Praga, Vaclavské Námésti 6, Pałac Baty. Współczesne zdjęcie elewacji nocą. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Ilekroć w latach 80. XX w. docierałem do Pragi, nogi wiodły mnie do domu obuwia na Václavskich Náměsti 6. Tu kupowałem nowiutką parę chińskich trampek. W Polsce półki sklepów świeciły pustkami, a w sklepie przy placu Wacława na kilku piętrach rozchodził się cudowny zapach świeżej, trampkowej gumy. Chińskiej lub wietnamskiej.

Ale były to też dla mnie wyprawy w przeszłość. Wchodząc do sklepu nieodmiennie, przed oczami miałem obraz z jakiegoś serialu czechosłowackiego. Po witrynie przechadzają się same nogi obute w Baty buty.

Bo też budynek ten powstał już w latach 1927-1928 jako „Pałac Baty”. Zaprojektowany przez plejadę architektów (Jindřich Svoboda, František Lydie Gahura, Josef Gočár, Arnošt Senhal), jest dziełem funkcjonalizmu najwyższej próby.

Tylko słupy, stropy i horyzontalne pasy okien. Wnętrze wyznacza siatka słupów z podciągami o rozpiętości 6,15 na 6,15 metra. Białe płaszczyzny z mlecznego szkła pomiędzy oknami przeznaczono na reklamy. I to one były nocą silne podświetlane od spodu. Wrażenie musiało być niesamowite. Reklamy to nie koszmarne plakaty czy nadruki, lecz litery układające się w hasła.

Na przykład: Náš zákaznik náš pan (Nasz klient, nasz pan), czy: Za mało peněz dobre vas obujeme (Za niewielki pieniądze dobrze was obujemy).

Warto jeszcze dodać, że pierwotnie w przyziemiu był jeszcze krótki pasaż, tak jak ma to miejsce w sąsiednim, funkcjonalistycznym budynku (na prawo od Pałacu Bata, pod nr 4).

Dom towarowy Baty w chwili powstania musiał chyba zapierać dech w piersiach. Zwłaszcza dla przybyszy z takich krajów, jak Polska.

 

czechy-praga-01-nove-mesto-vaclavskie-namiesti-06-obchodni-dum-bata-elewacja-obraz-479
Praga, Vaclavské Námésti 6, Pałac Baty. Współczesne zdjęcie elewacji nocą. Fragment. Fot. Jerzy S. Majewski

 

praga-palac-baty-elewacja-od-strony-kameralnego-placyku-jungmannova-okolo-1939-r-strona-z-wydanego-przez-niemcow-albumu-das-tausendjahrige-prag-fot-jsm
Praga, Pałac Baty. Elewacja od strony kameralnego placyku Jungmannova około 1939 r. Strona z wydanego przez Niemców albumu Das Tausendjährige Prag

 

czechy-praga-01-nove-mesto-vaclavskie-namiesti-06-obchodni-dum-bata-elewacjatylna-ornamentyka-img_5650
Praga, Pałac Baty. Taka szklana elewacja na przybyszach z Polski musiała w latach 30. wywierać piorunujące wrażenie. Widok od strony Jungmannova Námésti. Fot. Jerzy S. Majewski

 

czechy-praga-01-nove-mesto-vaclavskie-namiesti-06-obchodni-dum-bata-elewacjatylna-calosc-img_5656
Praga, Vaclavské Námésti 6, Pałac Baty. Szklana elewacja od strony Jungmannova Námésti. Następny za nim od lewej to Lindtův dum. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Bata jest legendą i zarazem symbolem olśniewającej kariery człowieka, a także prosperity międzywojennej Czechosłowacji. Twórca firmy, Tomaš Bata, stał się europejskim królem obuwia, zaczynając jako właściciel skromnego warsztatu w Zlinie. Przy okazji zniszczył rzemiosło szewskie swojego kraju.

Bata był pionierem nowoczesności, „Fordem” fabryk obuwia. To dzięki temu stworzył swoje imperium.

„Kiedy w 1908 roku Ford wypuszcza swój seryjny „samochód dla każdego”, Tomasza ogarnia podniecenie: – Ford już używa swojej taśmy! W Ameryce jedną parę butów produkuje się siedem godzin, we Francji prawie sześć. Tomasz na ścianie gumiarni wypisuje literami wielkości człowieka: LUDZIOM – MYŚLENIE, MASZYNOM – TORTURA.

U Baty na jedną parę butów trzeba teraz poświęcić tylko cztery godziny. Szewcy na całych Morawach, bo tu leży Zlin, czują się zdruzgotani. Tomasz ogradza swoją fabrykę i na ceglanym murze każe napisać: LUDZI SIĘ NIE BÓJMY, SIEBIE SIĘ BÓJMY. (Za ponad 20 lat zlekceważy tę zasadę. Nie domyśla się nawet, że zakończy życie, bo stanie się ofiarą samego siebie)” – czytamy w znakomitym artykule Mariusza Szczygła na łamach „Gazety Wyborczej”.

Zamiłowanie do nowoczesności przyczyniło się też do jego śmierci. Zafascynowany lataniem, sam zaczął produkować latające maszyny i zginął w roku 1932 w katastrofie własnego samolotu. Tomaš Bata uwielbiał budować.

Robotników trzymał krótko, ale w Zlinie, gdzie zbudował fabrykę, stworzył całe miasto z domami, największym kinem w Europie, z pierwszym w Czechach wysokim budynkiem, o żelbetowej konstrukcji, a nawet własnym  cmentarzem i lotniskiem.

Budować uwielbiał też jego następca. Tomasz junior. Gdy ogłosił konkurs na budowę domu dla rodziny robotniczej, z całej Europy zgłosiło się blisko 300 architektów. Zwyciężył Szwed Erich Svedlund, przedstawiając dwurodzinne, modernistyczne domki z cegły.

Pałac Baty to tylko jeden z kilku budynków wzniesionych w stylu funkcjonalizmu czy konstruktywizmu wzdłuż Vaclavskégo Námésti, które Mariusz Szczygieł nazywa Polami Elizejskimi Europy Środkowej.

 

praga-vaclavske-namesti-4-wejscie-do-sklepu-w-pasazu-lindtuv-dum-fot-jsm
Praga,Vaclavské Námésti 4. Wejście do sklepu w pasażu Lindtův dum. Fot. Jerzy S. Majewski

 

czechy-praga-01-nove-miasto-vaclavskie-namiesti-56-img_5544
Praga, Vaclavské Námésti 56, Pałac Fenix. Fot. Jerzy S. Majewski

 

praga-vaclavske-namesti-56-palac-i-wnetrze-kawiarni-fenix-znajdziemy-na-zdjeciach-w-albumie-praha-z-1937-roku
Praga, Vaclavské Námésti 56, Pałac i wnętrze kawiarni Fenix znajdziemy na zdjęciach w albumie Praha z 1937 roku

W latach 1926-1932 stanęło tu poza Batą sześć nowych „pałaców”. Wymieńmy je: pałac Alfa (1926-1928, proj. Ludvik Kysela, Jan Jarolim), pałac Fenix (1927-1929, proj. Josef Gočar i Bedřich Ehrmann), Lindtův dum (1925-1927, proj. Ludvik Kysela), pałac Praha (1927-1928), Pałac Państwowej Czeskiej Kasy Oszczędnościowej (1929-1931, František Roith). Wreszcie ukończony w 1932 r. hotel Juliš (proj. Pavel Janák).

Ten ostatni szczególnie lubię za neon na tarasie ostatniej kondygnacji. Prosty napis Juliš w stylistyce lat 30. XX wieku. Nie wiem, czy dzisiejszy neon to oryginał. W każdym razie jest identyczny jak ten przedwojenny.

Niegdyś towarzyszyły mu jeszcze neonowe napisy na wąskich, białych pasach rozdzielających wstęgi ogromnych okien. Sam budynek, wąski i wysoki na osiem pięter wcisnął się bezwstydnie pomiędzy klasycystyczną kamieniczkę, a budynek wzniesiony w epoce przebudzenia narodowego w duchu czeskiego renesansu.

 

praga-vaclavske-namesti-22-neon-hotelu-julis-fot-jsm
Praga, Vaclavské Námésti 22, Neon hotelu Juliš. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Jak zauważa historyk architektury Zdenék Lukeš, projektanci hotelu Juliš wzorowali się na ukończonym w 1927 r. hotelu Avon w Brnie, a zaprojektowanym przez wybitnego architekta Bohuslava Fuchsa. Budynek też powstał w urbanistycznej szczelinie o szerokości 8 metrów. Modernistyczny, szklany, silnie kontrastował z pompierskimi elewacjami kamienic, którymi szczelnie obudowano ulicę.

Jerzy S. Majewski

Tagi

art deco barok Belgia Berlin Białoruś brzydota Budapeszt ceramika Cinque Terre cmentarz design Florencja Gdańsk Gdynia gotyk Hiszpania II wojna światowa infrastruktura miejska Italia kamienice Katowice klasycyzm Kraków malarstwo mała architektura modernizm nowe inwestycje odbudowa pałace Podróże pomniki Powstanie Warszawskie Poznań renesans rozbiórka Rzym secesja Sezam Stambuł sztuka ulotna Turcja wakacje Warszawa wieżowce wrzesień 1939