Przewiń treść

Bruksela Charleroi. Lotnisko po zamachach

Ataki terrorystyczne zmieniają architekturę. Po zamachu w marcu 2016 r. na lotnisku Zaventem pod Brukselą także „tanie” lotnisko w Charleroi zamieniło się w twierdzę otoczoną płotami i betonowymi barierami. Pilnują jej żołnierze z bronią gotową do strzału.

Lotnisko Bruksela Charleroi. Samolot na płycie lotniska. Fot. Jerzy S. Majewski
Lotnisko Bruksela Charleroi. Samolot na płycie lotniska. Fot. Jerzy S. Majewski

Zamach na lotnisku Zaventem miał miejsce 22 marca 2016 r. o godzinie ósmej rano w hali odlotów. Tłum ludzi ustawiał się w kolejkach do odprawy przy stanowiskach British Airways i Iberii. I wtedy równolegle nastąpiły dwie eksplozje spowodowane przez zamachowców samobójców. Pierwszy z wybuchów miał miejsce w pobliżu kolejki do odprawy. Drugi pomiędzy nią a kawiarnią Starbucksa. Przed eksplozją słyszano ponoć okrzyki po arabsku i strzały. Zginęło 18 osób. Wielu było rannych. Ludzie wpadli w panikę wybiegając z hali.

W tym samym czasie w Brukseli na stacji metra Maalbeek miał miejsce kolejny zamach. Łącznie w obu zamachach śmierć poniosły 32 osoby, w tym trzech zamachowców samobójców. Rannych zostało aż 316 osób. Wśród ofiar znaleźli się też Polacy.

Był to najbardziej tragiczny zamach w dziejach Belgii. Zamachowcy związani byli z państwem islamskim. Dwaj z ich to bracia, Arabowie, pochodzenia marokańskiego, urodzeni w Laeken w Brukseli. Wszyscy związani byli z tą samą komórką, która dokonała zamachów terrorystycznych w Paryżu w listopadzie 2015 r.

Lotnisko Bruksela Charleroi. Lotnisko obsługuje tanie linie lotnicze. Z samolotu do terminalu przechodzi się piechotą. Fot. Jerzy S. Majewski
Lotnisko Bruksela Charleroi. Lotnisko obsługuje tanie linie lotnicze. Z samolotu do terminalu przechodzi się piechotą. Fot. Jerzy S. Majewski

Celem dobrej, współczesnej architektury obiektów użyteczności publicznej jest ułatwianie ludziom życia. Nowe budynki mają być przyjazne, dostępne dla ludzi o różnych stopniach niepełnosprawności, maksymalnie transparentne.

Architektura terminali dla tanich linii lotniczych rządzi się szczególnymi prawami, co doskonale widać w podwarszawskim Modlinie zaprojektowanym przez pracownię Stefana Kuryłowicza. Konstrukcja jest prosta i tania, całość zaś tak zaprojektowana, by bez problemu można było rozbudowywać budynek przez dostawianie do niego kolejnych segmentów. Pod tym względem Modlin jest przykładem nieomal wzorcowym, choć jego wnętrza są ciasne. Kluczowe jest też zapewnienie płynnej odprawy pasażerów i przepływu dużej liczby ludzi przez lotnisko. Brzydko mówiąc, trzeba ich gdzieś upchnąć po dokonaniu odprawy.

Nowy terminal w Charleroi na południu Belgii oddano do użytku w styczniu 2008 r. W ciągu pierwszych 12 miesięcy obsłużył ogromną liczbę 4 milionów pasażerów. Układ terminalu jest mniej klarowny niż w Modlinie, którego cechą jest ogromna transparentność. Jest też od Modlina mniej elastyczny i nie zapadający tak w pamięć. O ile jednak terminal w Modlinie stanowi kreację architektoniczną, to budynek terminalu w Charleroi przypomina raczej pudełkowaty pawilon. Ogólne zasady są jednak podobne. Samoloty ustawiają się na płycie wzdłuż budynku i z reguły przechodzi się do nich piechotą.

Z drugiej strony budynku, wzdłuż jego szklanej elewacji znajduje podjazd dla samochodów i autobusów, a nad chodnikiem rozpięty jest daszek. To lotniskowy standard.

Po wejściu do budynku trafiamy na wspólną halę ciągnącą się wzdłuż budynku, gdzie po prawej są stanowiska do odprawy, po lewej zaś wyjścia przez halę bagażową dla osób przylatujących. Tak jest w Charleroi i tak też jest choćby na lotnisku tanich lotów w Bergamo pod Mediolanem.

Lotnisko Bruksela Charleroi. Tak jeszcze w 2015 r. wyglądała fasada terminalu z podjazdem dla taksówek, samochodów i autobusów
Lotnisko Bruksela Charleroi. Tak jeszcze w 2015 r. wyglądała fasada terminalu z podjazdem dla taksówek, samochodów i autobusów

 

Lotnisko Bruksela Charleroi. Dziś podjazd pod lotnisko ogrodzony jest blaszanymi płotami. Fot. Jerzy S. Majewski
Lotnisko Bruksela Charleroi. Dziś podjazd pod lotnisko ogrodzony jest blaszanymi płotami. Fot. Jerzy S. Majewski

Terroryzm przewraca architekturę. Niszczy ją. Priorytetem przestaje być wygoda podróżnych, zapewnienie płynności ruchu wielkich mas ludzi, dostarczanie im komfortu estetycznego, a staje się nim zapewnienie bezpieczeństwa. Polega ono na poddaniu wchodzących coraz większej kontroli i uniemożliwieniu wniesienia na lotnisko ładunków wybuchowych czy niebezpiecznych przedmiotów. Płynność ruchu i dostępność zastępowana jest coraz trudniejszymi do sforsowania barierami. Podróżny natrafia na ogrodzenia, mury, betonowe zapory i śluzy z bramkami do wykrywania niebezpiecznych przedmiotów.

Gdy kilka miesięcy po marcowych zamachach przyleciałem na lotnisko w Charleroi (50 km na południe od Brukseli), władze zamieniły je już w twierdzę. Pierwszy obraz po wyjściu na ogólnie dostępną halę to patrol złożony z rosłych żołnierzy ubranych w kamizelki kuloodporne i z bronią automatyczną gotową do strzału.

Po wyjściu z budynku okazało się, że nie dojdę bezpośrednio ani do kas biletowych autobusów, ani na przystanki, ponieważ podjazd przed lotniskiem jest zamknięty, zagrodzony blaszanym płotem i wzmocniony betonowymi blokami uniemożliwiającymi sforsowanie przeszkody przez rozpędzone auto.

Pośrodku placu stanął ogromny namiot pilnowany przez żołnierzy. Tutaj umieszczono śluzę z bramkami, przez która musi przejść każdy, kto wchodzi i wychodzi z lotniska. Na tym nie koniec. Jezdnie przed terminalem dodatkowo przegrodzone są siatką, za którą wpuszczane są jedynie autobusy miejskie.

Wszystkie te działania zmieniły przestrzeń przed lotniskiem. Przestało być ono przyjazne. Stało się twierdzą. Trudno powiedzieć, czy nowe zabezpieczenia zapewniają nam bezpieczeństwo, czy jedynie przesuwają granice, przy której może dojść do kolejnego aktu terroryzmu.

Lotnisko Bruksela Charleroi. Plac przed terminalem. W głębi widać ogrodzenie. Jeszcze przed rokiem podjeżdżały tu autobusy. Fot. Jerzy S. Majewski.
Lotnisko Bruksela Charleroi. Plac przed terminalem. W głębi widać ogrodzenie. Jeszcze przed rokiem podjeżdżały tu autobusy. Fot. Jerzy S. Majewski.

 

Lotnisko Bruksela Charleroi. Aby wejść do terminalu, trzeba przejść przez namiot, w którym umieszczono śluzy z bramkami. Fot. Jerzy S. Majewski
Lotnisko Bruksela Charleroi. Aby wejść do terminalu, trzeba przejść przez namiot, w którym umieszczono śluzy z bramkami. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Lotnisko Bruksela Charleroi. Zamiast ławek betonowe zapory koło namiotu z bramkami. Fot. Jerzy S. Majewski
Lotnisko Bruksela Charleroi. Zamiast ławek betonowe zapory koło namiotu z bramkami. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Lotnisko Bruksela Charleroi. Plac przed terminalem został przegrodzony różnego rodzaju zaporami, siatkami, pachołkami. Fot. Jerzy S. Majewski.
Lotnisko Bruksela Charleroi. Plac przed terminalem został przegrodzony różnego rodzaju zaporami, siatkami, pachołkami. Fot. Jerzy S. Majewski.

 

Zapisz

Tagi

architektura art deco barok Belgia Białoruś brzydota Budapeszt Cinque Terre cmentarz design Emilia Florencja Gdańsk Gdynia Genua Hiszpania II wojna światowa infrastruktura miejska Italia kamienice Katowice Kraków malarstwo mała architektura modernizm nowe inwestycje odbudowa pałace Podróże Portugalia Powstanie Warszawskie Poznań Praga renesans renowacja rozbiórka Rzym secesja Sezam sztuka ulotna wakacje Warszawa wieżowce wrzesień 1939 Élisabeth Vigée Le Brun