Przewiń treść

Budapeszt, tort Dobosza i cukiernia Gerbeaud

Gerbeaud Cukrászda przy Vörösmarty tér 7. To od ponad stu lat jedna najpiękniejszych kawiarni w Europie. Zamawiam deser i otrzymuję na talerzyku dzieło sztuki.

To, co widzę, jest nieco przerażające. Sprawia wrażenie cukierniczego ślimaka, który sunie po wąskim talerzu, pozostając na swej drodze ślad śluzu. Wrażenie estetyczne jest tak silne, że długo zastawiam się, czy tknąć to cudo łyżeczką. Jeden ruch i kompozycja zostanie zniszczona. Zanim to się stanie, sięgam po aparat. Na zdjęciu utrwaliłem kształt. Smaku nie pamiętam!

 

Budapeszt. Straszliwy ślimak sunie po talerzyku w Gerbeaud Cukrászda. Fot. Jerzy S. Majewski
Budapeszt. Straszliwy ślimak sunie po talerzyku w Gerbeaud Cukrászda. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Najsłynniejszym dziełem cukierniczym Budapesztu jest bez wątpienia tort Dobosa [wym. Dobosza], wymyślony przez budapesztańskiego cukiernika Józsefa C. Dobosa. Opracował on własny krem maślany, którym poprzekładał ciasto biszkoptowe. Tort tak zasmakował, że szybko rozprzestrzenił się po całym cesarstwie austro-węgierskim. Od Triestu, po Kraków i Lwów. Delektował się nim Budapeszt i cesarski Wiedeń.

 

Budapeszt. Stosy marcepanowych kul na ladzie Gerbeaud Cukrászda. Fot. Jerzy S. Majewski
Budapeszt. Stosy marcepanowych kul na ladzie Gerbeaud Cukrászda. Fot. Jerzy S. Majewski

 

W Gerbeaud Cukrászda przy Vörösmarty tér 7 tort Dobosza (Dobostorta) pokrojony na trójkątne porcje widnieje w szklanych gablotach. Za tortami nie przepadam. Nie zamawiam go, bo też cukiernia ta słynie z całkiem innych słodkości. Na ladzie piętrzą się marcepanowe owoce. Obok wznoszą istne wały ułożone z pudełek wypełnionych wiśniami w czekoladzie. Identyczne pudełka sprzed kilkudziesięciu lat ponoć do dziś służą najstarszym mieszkankom Budapesztu do trzymania biżuterii i sekretnych pakietów z listami miłosnymi z młodości.

Przez okno cukierni pełnej okrągłych marmurowych stolików znakomicie widać wyjście z najstarszej na kontynencie linii metra (stąd 6 maja 1896 r. na przejażdżkę udekorowanym wagonikiem wyruszył cesarz Franciszek Józef) oraz stojący pośrodku placu pomnik Mihály’a Vörösmarty’ego, poety węgierskiego romantyzmu.

 

Budapeszt. Pośrodku Vörösmarty tér stoi secesyjny pomnik pomnik Mihály’a Vörösmarty’ego, pod którym kłębi się tłum kamiennych postaci. Fot. Jerzy S. Majewski
Budapeszt. Pośrodku Vörösmarty tér stoi secesyjny pomnik pomnik Mihály’a Vörösmarty’ego, pod którym kłębi się tłum kamiennych postaci. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Tort Dobosza w innej budapesztańskiej cukierni Lucács przy reprezentacyjnej Andrássy út. Fot. Jerzy S. Majewski
Tort Dobosza w innej budapesztańskiej cukierni Lucács przy reprezentacyjnej Andrássy út. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Budapeszt przed 1914 r. miał pół tysiąca cukierni, a w szklanych gablotach kusiły nie tylko torty Dobosza, ale też tort Esterhazy, marcepanowe ciastka i strudle. Do tego masa niepowtarzalnych słodkości, w których specjalizowali się poszczególni cukiernicy. Spośród wszystkich najsłynniejszy był Gerbeaud. Nigdzie nie można było skosztować tak doskonałych wiśni nasączonych koniakiem i zalanych ciemną czekoladą.

 

Inny z cukierniczy cudów Gerbeaud Cukrászda. Niestety nie zapisałem jego nazwy. Fot. Jerzy S. Majewski
Inny z cukierniczy cudów Gerbeaud Cukrászda. Niestety nie zapisałem jego nazwy. Fot. Jerzy S. Majewski

 

W ogromnej cukierni i kawiarni czas się zatrzymał i nie trzeba nawet specjalnego wysiłku, by wyobrazić sobie to miejsce przed blisko stu laty. W pierwszej połowie XX wieku budapesztańskie cukiernie szczególnie upodobała sobie cyganeria artystyczna Budapesztu. Pisarze, poeci, malarze, muzycy. Zmieniła się tylko klientela. Zamiast artystów, arystokratów, urzędników i mieszczan z czasów imperium austro-węgierskiego, dziś wnętrze wypełnia tłum turystów. Swoistej turystycznej międzynarodówki, która sprawia, że miejsca wyjątkowe nabierają jakiegoś banalnego wyrazu. Z kolei zimą, gdy turystów mało, ogromna kawiarnia niemal świeci pustkami. Na Węgrzech pod rządami Orbana kryzys widać gołym okiem.

 

W zimowe dni pustawą kawiarnię Gerbeauda odwiedzają nie tylko turyści. Fot. Jerzy S. Majewski
W zimowe dni pustawą kawiarnię Gerbeauda odwiedzają nie tylko turyści. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Zanim powstał Gerbeaud, na Gizella tér, czyli dzisiejszym placu Vörösmarty’ego, miłośników kawy lodów i słodkości przyciągała cukiernia Henryka Kuglera, przybysza z Szopronu. Pierwszą cukiernię założył w 1858 r., mając doświadczenia wyniesione z praktyk w jedenastu stolicach europejskich. Na Gizella tér przeniósł się w roku 1870. Lokal mieścił się w trzypiętrowym, neoklasycystycznym budynku. Kugler kusił kawą, likierami i słodyczami. Jego gośćmi byli zarówno Franciszek Liszt (wielki kompozytor europejskiego romantyzmu, przyjaciel Chopina, Słowackiego i Mickiewicza), który koncertował w sąsiednim Pest Vigadó, jak i Ferenc Deák, jeden z najwybitniejszych polityków węgierskich XIX wieku, liberał, zwolennik reform, a także znakomity prawnik.

Być może to przy stoliku u Kuglera, po przegranej przez Austrię w czasie wojny z Prusami bitwie pod Sadową (1866 r.), wykuwały się idee węgierskiej autonomii i dualistycznego państwa austriacko-węgierskiego.

Deák spotykał się tu z Gyulą Andrássym – przyszłym premierem Węgier (1867-1871) i ministrem spraw zagranicznych Austro-Węgier (1871-1879). Obaj byli powiernikami cesarzowej Elżbiety, słynącej z urody żony Franciszka Józefa, z którą prowadzili zakulisowe rozmowy. Treść tych rozmów, toczonych zresztą po węgiersku, Elżbieta (która węgierskim władała biegle) przekazywała Franciszkowi Józefowi. Dążyła do przyśpieszenia umowy z Węgrami. Skłoniła Franciszka Józefa do spotkania z Deákiem i Andrássym. Choć bez entuzjazmu, ziarno zostało zasiane.

Państwo związkowe Austro-Węgry powstało w miejscu absolutystycznego Cesarstwa w 1867 roku. Dla Franciszka Józefa i Austrii, ponoszącej klęski militarne w kolejnych wojnach, była to ucieczka do przodu. Narody rozbudzone w czasach Wiosny Ludów dążyły bądź do usamodzielnienia się, bądź uzyskania większej autonomii, grożąc cesarstwu rozpadem. Zresztą kurczenie się Austrii było już faktem. Znikało włoskie podbrzusze. Lombardia z Mediolanem oddane po przegranej wojnie z Francją, w 1859 r., Wenecja utracona po wojnie z Prusami w 1866 r. Przepadł Holsztyn. Żądania Węgrów, którzy domagali się od cesarza, by koronował się na króla Węgier, potwierdzając dawne przywileje krajów węgierskiej korony św. Stefana, dopominali się ustanowienia w Budapeszcie parlamentu i zwierzchności nad kłopotliwymi dla Austrii, a zamieszkującymi dawne królestwo Węgier mniejszościami narodowymi, wydały się Franciszkowi Józefowi do przyjęcia.

 

Budapeszt. Gerbeaud Cukrászda zajmuje nieomal cały parter budynku. Fot. Jerzy S. Majewski
Budapeszt. Gerbeaud Cukrászda zajmuje nieomal cały parter budynku. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Budapeszt. Wnętrze Gerbeaud Cukrászda. Fot. Jerzy S. Majewski
Budapeszt. Wnętrze Gerbeaud Cukrászda. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Po 1884 r. cukiernię zaczął przejmować przyjaciel Kuglera, przybysz z Genewy, Emil Gerbeaud. Nie tylko ją powiększał, ale też dobudował do niej fabrykę. W 1899 r. miał już 150 pracowników. W 1910 r. zbudował nową, ogromną kamienicę, zamykającą całą północną pierzeję placu. Okazały i nieco ciężkawy budynek w duchu wczesnego modernizmu łączy motywy baroku, klasycyzmu i secesji. Nową cukiernię wypełniły oszklone gabloty, lustra na ścianach, boazerie z egzotycznego drewna, marmury i brązy. Rokokowy sufit nawiązuje do sztuki Ludwika XIV, zaś neobarokowe żyrandole powstały w stylu z czasów cesarzowej austriackiej Marii Teresy.

Pełna słodyczy cukiernia jest dla mnie pomnikiem wielkich imperialnych Węgier sprzed 1914 r., a także pamiątką po czasach, gdy Budapeszt był tętniącą życiem metropolią belle epoque, która przyćmiewała nawet cesarski Wiedeń.

 

Budapeszt. Fragment fasady kamienicy Gerbeauda przy Vörösmarty tér. Fot. Jerzy S. Majewski.
Budapeszt. Fragment fasady kamienicy Gerbeauda przy Vörösmarty tér. Fot. Jerzy S. Majewski.

 

Budapeszt. Napis Dom Gerbeauda na fasadzie kamienicy przy Vörösmarty tér. Fot. Jerzy S. Majewski
Budapeszt. Napis Dom Gerbeauda na fasadzie kamienicy przy Vörösmarty tér. Fot. Jerzy S. Majewski

Tagi

art deco barok Belgia Berlin Białoruś brzydota Budapeszt ceramika Cinque Terre cmentarz design Florencja Gdańsk Gdynia gotyk Hiszpania II wojna światowa infrastruktura miejska Italia kamienice Katowice klasycyzm Kraków malarstwo mała architektura modernizm nowe inwestycje odbudowa pałace Podróże pomniki Powstanie Warszawskie Poznań renesans rozbiórka Rzym secesja Sezam Stambuł sztuka ulotna Turcja wakacje Warszawa wieżowce wrzesień 1939