Przewiń treść

Kasa Chorych w Gdańsku

Ekspresjonistyczny gmach dawnej Kasy Chorych przy Wałowej 27 w Gdańsku może uchodzić za ikonę architektoniczną miasta lat 20. ubiegłego wieku.

W Gdańsku nieodmiennie kroki kieruję na ulicę Wałową w Młodym Mieście. Odkąd pamiętam, nigdy nie było to miejsce piękne. Raczej zawieszone w czasie. Ani żywe, ani martwe. Z jednej strony ulicy niedostępne tereny stoczni. Z drugiej, ponura pustka miasta zmiecionego wojną. Pustka peryferii z kalekimi domami, które cudem przetrwały zagładę i lata obudowy (polegającej tu głównie na rozbiórkach) oraz tu i ówdzie połatanych nową, od urodzenia zaniedbaną zabudową z czasów PRL-u.

 

Gdańsk, Kasa Chorych przy u. Wałowej 27. Projekt Adolf Bielefeldt, 1926-1927. Fot. Jerzy S. Majewski
Gdańsk, Kasa Chorych przy u. Wałowej 27. Projekt Adolf Bielefeldt, 1926-1927. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Dziś Wałowa się zmienia, bo wraz z terenami stoczni, gdzie powstaje nowa promenada ze spektakularnymi gmachami muzealnymi, stała się atrakcyjna dla deweloperów. Za kilka lat będzie nie do poznania, a otwarcie pomnikowego gmachu Muzeum Drugiej Wojny Światowej sprawi, że ulica znajdzie się na szlaku turystów.

Na razie jednak przy Wałowej trwa budowa komercyjnego osiedla. W miejscu, gdzie stała podziurawiona wojną hala targowa, dźwigi kręcą swoje długie ramiona, a na ulicę zapuszczają się głównie ci, którzy muszą.

Wałowa nieodmiennie mnie jednak przyciąga, bo to właśnie tu, pod numerem 27, stoi niezwykły gmach dawnej Kasy Chorych (Allgemeine Ortskrankenkasse). Bez wątpienia jest on jednym z najbardziej spektakularnych budynków wzniesionych w duchu ceglanego, niemieckiego ekspresjonizmu w granicach dzisiejszej Polski. Budynek w mistrzowski sposób wpisany w łuk ulicy. I choć wcale nie ogromny – sprawiający wrażenie monumentalnego.

 

Gdańsk. Kasa Chorych przy u. Wałowej 27. Fragment fasady skrzydła frontowego. Fot. Jerzy S. Majewski
Gdańsk. Kasa Chorych przy u. Wałowej 27. Fragment fasady skrzydła frontowego. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Gdańsk. Kasa Chorych przy ul. Wałowej 27. Fragment fasady skrzydła frontowego. Negatyw uwydatnia podziały architektoniczne. Fot. Jerzy S. Majewski
Gdańsk. Kasa Chorych przy ul. Wałowej 27. Fragment fasady skrzydła frontowego. Negatyw uwydatnia podziały architektoniczne. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Gdańsk. Kasa Chorych przy ul Wałowej 27. W przyziemiu od frontu architekt umieścił arkadowy portal. Fot. Jerzy S. Majewski
Gdańsk. Kasa Chorych przy ul Wałowej 27. W przyziemiu od frontu architekt umieścił arkadowy portal. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Powstał w latach 1926-1927 według projektu Adolfa Bielefeldta – architekta, który jeszcze przed pierwszą wojną światową, w cesarskich Niemczech, wznosił w pobliskim Sopocie eklektyczne budowle w najróżniejszych stylach. To była architektura arystokratyczno-burżuazyjna, modna i efektowna. Wystarczy wymienić najbardziej charakterystyczne realizacje.

Pierwszą jest kościół ewangelicko-augsburski Zbawiciela (1913-1919) w Parku Południowym. Budynek o nowożytnym, barokowo-klasycystycznym kostiumie zewnętrznym.

Jako drugą realizację wskażmy willę kupca zbożowego i kolekcjonera Friedricha Basnera, powstałą w latach 1909-1910. W tym przypadku Bielefeldt odwołał się do form pałacu Wielkiego Mistrza w Malborku. Swoistej, ceglanej recepcji dworskiego gotyku przetransponowanego w cegle. W historycznej scenerii, nad samym brzegiem Zatoki Gdańskiej – Basner zgromadził swoją kolekcję, którą upubliczniał.

Dorzućmy jeszcze do tego budynek Domu Zdrojowego (przetrwały jego fragmenty), który projektował wspólnie z Paulem Puchmüllerem, i który zgodnie z oczekiwaniami musiał być ładniutki. Ten szybki przegląd jest też najkrótszą charakterystyką eklektycznej twórczości Bielefeldta.

 

Sopot. Nowy Dom Zdrojowy powstał w XXI w., jednak pozostałością III Kurhausu wzniesionego w latach 1910-12 wg projektu Adolfa Bielefeldta i Paula Puchmüllera jest rotunda. Fot. Jerzy S. Majewski
Sopot. Nowy Dom Zdrojowy powstał w XXI w., jednak pozostałością III Kurhausu wzniesionego w latach 1910-12 wg projektu Adolfa Bielefeldta i Paula Puchmüllera jest rotunda. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Sopot. Willa Friedricha Basnera z lat 1909-10 projektu Adolfa Bielefeldta. Fot. Jerzy S. Majewski
Sopot. Willa Friedricha Basnera z lat 1909-10 projektu Adolfa Bielefeldta. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Ilekroć staję pod budynkiem dawnej kasy chorych w Gdańsku, obok zrujnowanych zabudowań Stoczni Gdańskiej, mam wrażenie, jakbym był uczestnikiem psychodelirycznego horroru Roberta Wiene „Gabinet doktora Caligari” (Das Cabinet des Dr. Caligari, 1920). Może to kwestia nie tylko architektury, ale i pejzażu tej upadłej ulicy, która nie podźwignęła się po wojnie? Nie wątpię jednak, że robotnicy lejący beton i okładający ściany budynku cegłą kilka lat wcześniej, mogli drżeć ze strachu oglądając film Roberta Wiene w którymś z gdańskich kinematografów.

Gdy kręcono „Gabinet doktora Caligari”, ekspresjonizm w Niemczech wciąż święcił triumfy, choć były to już czasy Republiki Weimarskiej. Gdy na terenie Wolnego Miasta Gdańska budowano Kasę Chorych przy Wałowej, ekspresjonizm był już stylem przebrzmiałym, choć modnym w niemieckiej architekturze.

 

Gdańsk. Kasa Chorych. Rytm lizen – żeber w fasadzie budynku. Fot. Jerzy S. Majewski
Gdańsk. Kasa Chorych. Rytm lizen – żeber w fasadzie budynku. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Po szoku wywołanym pierwszą wojną światową i upokarzającej kapitulacji przed aliantami, ekspresjonizm był odbierany jako sztuka rewolucji, mającej ukształtować nowe Niemcy. John Willett w klasycznej już książce „Ekspresjonizm” przypomina, że po upadku cesarza, w zrewoltowanym Berlinie powołano Arbeitsrat für Kunst (Radę Robotniczą do spraw Sztuki). Znaleźli się w niej też architekci i krytycy architektury. Wśród tych pierwszych takie gwiazdy, jak Bruno Taut i Walter Gropius. Taut z Gropiusem rysowali przedziwne budowle, które geometryczno-surrealistyczną formą kreowały świat równie absurdalny, co scenografie filmu „Gabinet doktora Caligari”.

Ale to działo się w latach 1919-1920. W tym czasie w literaturze, malarstwie teoretycy sztuki ogłaszali już zmierzch ekspresjonizmu. Awangarda zwróciła swe zainteresowania w innym kierunku. Nowa sztuka i nowa awangardowa architektura wykluwała się teraz w takich miejscach, jak Bauhaus.

Tymczasem w niemieckiej architekturze ekspresjonizm przestał być narzędziem awangardy, stając się stylem dekoracyjnym, równie modnym, co mieszczańskie art deco. Na północy, w Hamburgu narodziła się niezwykle dekoracyjna architektura ceglanego ekspresjonizmu. Jej wzorcem numer 1 – stanowiącym inspirację dla tysięcy budowli wznoszonych do schyłku dekady, nie tylko w Niemczech, jest „Chilehaus” w Hamburgu (projekt Fritz Höger) z lat 1921-1924.

Budynek zamówiony przez wielką spółkę handlową, to obiekt bez reszty komercyjny, a jego bryła ze spiczastym dziobem – narożnikiem unoszącym się do góry, cofających się kondygnacjach u góry i zaokrąglonej „rufie” – wręcz nachalnie nawiązuje kształtem do kadłubów statków, którymi przywożono z Chile takie surowce, jak saletra.

A jednak jest to architektura wybitna, ikoniczna i olśniewająca. Olśniła setki architektów lat 20., którzy naśladowali ten styl często z doskonałymi rezultatami. Co więcej, architekturę ceglanego ekspresjonizmu w Niemczech zaakceptowało państwo – wznosząc w tym duchu gmachy urzędów i szkół. Przykładem nich będzie budynek prezydium policji we Wrocławiu. Chyba najwspanialszy przykład ceglanego, niemieckiego ekspresjonizmu na terenie dzisiejszej Polski (Rudolf Fernholz ze współpracownikami, 1926-1928).

 

Wrocław. Gmach Prezydium Policji. Proj. Rudolf Fernholz, 1926-1928. Jakość wykonania ceglanych elewacji jest bardzo wysoka. Fot. Jerzy S. Majewski
Wrocław. Gmach Prezydium Policji. Proj. Rudolf Fernholz, 1926-1928. Jakość wykonania ceglanych elewacji jest bardzo wysoka. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Dlaczego wzorzec ceglanego ekspresjonizmu powstał w Hamburgu? Odpowiedź na to pytanie nie wydaje się trudna, gdy znamy fantazyjne, późnogotyckie ceglane kościoły, ratusze czy bramy miejskie na terenie północnych Niemiec, od Hamburga i Lubeki po Szczecin, a nawet dalej na wschód. XV-wieczne zabytki z Wismaru, Brandenburga, Prenzlau i Szczecina to majstersztyki dekoracji z cegły. Ich szczyty, fryzy, ściany wież są tak dekoracyjne, i zarazem tak bardzo abstrakcyjne w geometrycznym wzorze, że z równym powodzeniem mogłyby zdobić arcydzieła architektury islamu budowane w tym samym czasie na drugim końcu świata.

Tak czy owak XX-wieczni architekci, tak jak ich starsi koledzy z przełomu XIX i XX w., pozostawali pod urokiem późnogotyckiej, ceglanej architektury Brandenburgii, Pomorza czy Meklemburgii. W niemieckich księgarniach na każdym kroku można było nabyć albumy o sztuce z całostronicowymi, czarno-białymi ilustracjami tych zabytków.

8. Zdjęcia Chilehaus w Hamburgu chętnie publikowano w popularnych albumach, takich jak Durch das schöne Deutschland wydawnictwa Ludwiga Simona z Berlina

Fot. 09. W albumie Durch das schöne Deutschland obok zdjęcia nowoczesnego Chilehaus w Hamburgu widzimy fotografię dekoracyjnych, ceglanych szczytów kościoła Mariackiego w Prenzlau

Budynek przy Wałowej w Gdańsku też budowało państwo. Tyle tylko, że nie Republika Weimarska, lecz władze Wolnego Miasta Gdańska. Wybranie w konkursie architektonicznym projektu Adolfa Bielefeldta świadczy o tym, że miała to być architektura nowoczesna i modna – nie zaś awangardowa. Ceglany ekspresjonizm wydawał się w tym czasie dobrą odpowiedzią na postulaty awangardzistów Bauhausu, odrzucających ornament. Przypomnijmy, że w Bauhausie do rangi ornamentu urasta na przykład kaloryfer, co w latach 20. wieku w budynkach wznoszonych przez państwo było nie do przyjęcia.

 

Dessau, Bauhaus. Architektura bez ornamentu. Projekt Walter Gropius ze współpracownikami, 1925. Na zdjęciu skrzydło domu akademickiego z łącznikiem. Fot. Jerzy S. Majewski
Dessau, Bauhaus. Architektura bez ornamentu. Projekt Walter Gropius ze współpracownikami, 1925. Na zdjęciu skrzydło domu akademickiego z łącznikiem. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Dessau, Bauhaus. Na klatce schodowej szkoły kaloryfer nad drzwiami pełni dodatkowo funkcję tradycyjnego obrazu. Z prawej architekt Krzysztof Mycielski. Fot. Jerzy S. Majewski
Dessau, Bauhaus. Na klatce schodowej szkoły kaloryfer nad drzwiami pełni dodatkowo funkcję tradycyjnego obrazu. Z prawej architekt Krzysztof Mycielski. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Gmach Allgemeine Ortskrankenkasse przy Wałowej (ówczesnej Wallgasse) to w zasadzie dwa budynki, usytuowane wobec siebie pod kątem 90 stopni i związane łącznikiem. Ten drugi – stanowiący rodzaj oficyny, jest niemal niewidoczny od ulicy. Frontem zwraca się w kierunku dziedzińca i jest tak samo starannie opracowany architektonicznie, co łukowo wygięte skrzydło od strony Wałowej.

Skrzydło frontowe ma siedem kondygnacji i pełniło funkcje biurowo-mieszkalne. Tu ulokował się zarząd Kasy oraz jej administracja. Nie zapomniano o dużej sali konferencyjnej. Na dwóch dolnych kondygnacjach znalazły się kasy. Z tyłu od strony podwórka zgromadzono piony klatek schodowych z centralnie umiejscowioną windą. Na jej zamontowanie początkowo Kasie brakowało pieniędzy i szyb windowy był pusty.

W tylnym skrzydle znalazła się m.in. łaźnia. Przypomnijmy tu, że przed 1939 r. nie w każdym mieszkaniu w Gdańsku (ale i innych miastach europejskich) znajdowały się łazienki.

Wróćmy jednak do zewnętrznego ukształtowania budynku – bo to ono nadaje mu niezwykłą formą. Bez wątpienia wygięcie fasady w łuk dodawało jej wrażenia dynamizmu – tak samo, jak unoszący się ku górze, narożny „dziób” hamburskiego Chilehaus. Widzimy tutaj też to samo, co w Chilehaus: zrytmizowanie elewacji pionami „lizen” czy raczej żeber z cegły ułożonej na „ostro”.

Z kolei strefę głównego wejścia akcentuje „klasyczny” trójarkadowy, ceglany portal. Ostatnia kondygnacja jest cofnięta, a nad całością wyrasta wysoki dach kryty dachówką. Ponieważ zabudowa w sąsiedztwie była znacznie niższa, budynek zawsze górował nad okolicą, sprawiając wrażenie okrętu dryfującego po miejskim morzu. Architekturę zewnętrzną dopełnia geometryczny, ceglany detal.

 

Gdańsk. Kasa Chorych. Fragment elewacji bocznego skrzydła. Fot. Jerzy S. Majewski
Gdańsk. Kasa Chorych. Fragment elewacji bocznego skrzydła. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Gdańsk. Kasa Chorych. Fragment elewacji bocznego skrzydła. Fot. Jerzy S. Majewski
Gdańsk. Kasa Chorych. Fragment elewacji bocznego skrzydła. Fot. Jerzy S. Majewski

Tagi

architektura art deco barok Belgia Białoruś brzydota Budapeszt Cinque Terre cmentarz design Emilia Florencja Gdańsk Gdynia Genua Hiszpania II wojna światowa infrastruktura miejska Italia kamienice Katowice Kraków malarstwo mała architektura modernizm nowe inwestycje odbudowa pałace Podróże Portugalia Powstanie Warszawskie Poznań Praga renesans renowacja rozbiórka Rzym secesja Sezam sztuka ulotna wakacje Warszawa wieżowce wrzesień 1939 Élisabeth Vigée Le Brun