Przewiń treść

Łódź. Piotrkowska 86. Fasada z bestiami

Fasadę kamienicy pod Gutenbergiem przy Piotrkowskiej w Łodzi obsiadły blaszane smoki oraz budzące grozę stwory. Nie zniechęcają mnie do wpadania do budynku na śniadanie.

Łódź. Piotrkowska 86. Fasada kamienicy zbudowanej w 1896 r. wg projektu Kazimierza Pomian Sokołowskiego i Franciszka Chełmińskiego. Pierwotna kolorystyka elewacji odtworzona została w trakcie remontu konserwatorskiego w 2011 r. Fot. Jerzy S. Majewski
Łódź. Piotrkowska 86. Fasada kamienicy zbudowanej w 1896 r. wg projektu Kazimierza Pomian Sokołowskiego i Franciszka Chełmińskiego. Pierwotna kolorystyka elewacji odtworzona została w trakcie remontu konserwatorskiego w 2011 r. Fot. Jerzy S. Majewski.
Łódź. Piotrkowska. Wysoka kamienica, druga od prawej przy Piotrkowskiej 90 zaprojektowana została przez Franciszka Chełmińskiego. Kamienica Jana Petersilge projektu Sokołowskiego i Chełmińskiego wyrasta ponad sąsiednie budynki w głębi zdjęcia. Fot. Jerzy S. Majewski
Łódź. Piotrkowska. Wysoka kamienica, druga od prawej przy Piotrkowskiej 90 zaprojektowana została przez Franciszka Chełmińskiego. Kamienica Jana Petersilge projektu Sokołowskiego i Chełmińskiego wyrasta ponad sąsiednie budynki w głębi zdjęcia. Fot. Jerzy S. Majewski.

Zwiedzanie Łodzi zwykle zaczynam od śniadania właśnie w kamienicy przy Piotrkowskiej 86 w „Breadni”. Nie czuję się kompetentny do prowadzenia bloga kulinarnego. Ograniczę się do stwierdzenia, że w „Breadni” cudownie pachnie wypiekanym na miejscu pieczywem, a posiłki dostarczają mi rozkoszy podniebienia, wystarczających, by w dobrym nastroju spacerować po Piotrkowskiej. Gdy ostatnim razem przyszliśmy tu w sobotni poranek, był tłum i trzeba było oczekiwać na stolik. W moim przekonaniu jest to dobrą recenzją restauracji. W internecie oceniana bywa ona jednak różnie. Z mojego punktu widzenia najbardziej „sexi” są tu bajgle i choćby dla nich warto odczekać swoją kolejkę.

Łódź. Piotrkowska 86. Tę fotografię zrobiłem w Breadni w październiku 2017 r. Fot Jerzy S. Majewski
Łódź. Piotrkowska 86. Tę fotografię zrobiłem w „Breadni” w październiku 2017 r. Fot Jerzy S. Majewski.
Łódź. Piotrkowska 86. To zaś zdjęcie Breadni pochodzi z marca bieżącego 2019 r. Fot. Jerzy S. Majewski
Łódź. Piotrkowska 86. To zaś zdjęcie „Breadni” pochodzi z marca bieżącego 2019 r. Fot. Jerzy S. Majewski.
Łódź. Piotrkowska 86. W Breadni chleb wypiekany jest na oczach gości. Fot. Jerzy S. Majewski
Łódź. Piotrkowska 86. W „Breadni” chleb wypiekany jest na oczach gości. Fot. Jerzy S. Majewski.

Już samo jedzenie bajgli budzi we mnie rozważania z pogranicza historii obyczajowości i kultury. Nie wiem jak w Łodzi, ale w Warszawie bajglami często nazywane są krakowskie obwarzanki. U starszego pana, który przed laty stał co rano z wózkiem na Placu Narutowicza w Warszawie, zawsze kupowałem bajgle – choć były to przecież sprowadzane z Krakowa obwarzanki. Tymczasem próba nazwania w Krakowie obwarzanka bajglem skończyła się dla mnie soczystą wiązanką słów wyrażających dezaprobatę dla mojej ignorancji.

Bo też bajgel to nie obwarzanek! Ciekawe jednak, że klasyczny bajgel wymyślony został właśnie w Krakowie, a jego nazwa wzięła się od niemieckiego słowa Bugel – czyli pałąk. Jest pieczywem żydowskim i jego dzieje nierozerwanie wiążą się z żydowską historią Krakowa, Warszawy, czy Łodzi. Dziś stolicą bajgli jest Nowy Jork, dokąd na początku XX w. został przywieziony przez żydowskich emigrantów z Polski.
Tymczasem krakowski obwarzanek to pierścień utworzony ze splotów w formie spirali. Jest przy tym większy, posypany makiem, sezamem lub solą. Takie obwarzanki, sprzedawane z wózków są z reguły pierwszą rzeczą, jaką kupuję po przyjechaniu pociągiem do Krakowa. Nie wyobrażam sobie Krakowa o poranku bez zlizywania kryształków soli z cudowanie twardej skórki obwarzanka.

Wróćmy do Breadni pachnącej świeżo wypiekanymi bajglami. To miejsce ma w sobie jeszcze to coś, co sprawia, że z przyjemnością zasiadam w nim przy stoliku. Nie niecierpliwi mnie wtedy oczekiwanie. Wyglądam przez wielką witrynę na zwykle pustawą o poranku ulicę Piotrkowską. Wchodzę z zainteresowaniem w zakamarki lokalu ciągnącego się daleko w głąb budynku aż po jego boczną oficynę.
Siedzenie w „Breadni” ma bowiem coś z celebrowania wielkomiejskości. Wszystko przez to, że mieści się ona, w moim zdaniem jednej z najciekawszych w Polsce kamienic, powstałych na przełomie XIX i XX w. Ilekroć patrzę na fasadę o wielkich witrynach sklepów, myślę, że tak właśnie prezentowały się wielkomiejskie domy dochodowe przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie. Tylko że nie ma po nich śladu, a kamienice w Łodzi przetrwały. Budynek przy Piotrkowskiej 86 jest tak wartościowy architektonicznie, tak nowoczesny na swoje czasy i zarazem pompierski w naiwnej, eklektycznej dekoracyjności – że może stanowić pomnik mieszczaństwa przełomu XIX i XX stulecia.

Kamienica frontowa przy Piotrkowskiej 86 powstała w roku 1896.  Już kilka lat wcześniej posesję kupił urodzony w Dreźnie (ale przybyły do Łodzi z Warszawy) Jan Petersilge, właściciel wydawnictwa „Łódzkie ogłoszenia-Lodzer Anzeigner, później zaś (od 1865 r.) niemieckojęzycznej gazety „Lodzer Zeitung”. W roku 1897 do kamienicy przeniosły się wszystkie oddziały wydawnictwa. W starszych, pofabrycznych oficynach ciągnących się jak to w Łodzi wzdłuż wąskiego i długiego podwórka znalazł się zakład litograficzny i drukarnia. W roku 1902 ustawiono w nich pierwszą w Łodzi maszynę rotacyjną. Jak pisała Hanna Tadeusiewicz na łamach opublikowanego w 1991 r. artykułu „Łódzkie firmy drukarskie XIX i XX w.” firmą kierował wówczas Ludomir Mazurkiewicz, a w zakładzie obok „Lodzer Zeitung” drukowano też podręczniki szkolne, wydawnictwa łódzkiej księgarni Ludwika Fiszera (w tym kalendarze), oraz druki urzędowe i akcydensowe na potrzeby przemysłu i władz miejskich.

Projekt kamienicy frontowej sporządzili architekci Kazimierz Pomian Sokołowski i Franciszek Chełmiński. Warto tu dodać, że Chełmiński był też m.in. autorem stojącej w pobliżu innej, wielkomiejskiej kamienicy przy Piotrkowskiej 90. Ma ona odmienny kostium architektoniczny wykorzystujący obfite formy barokowe. Jednak struktura architektoniczna obydwu budynków wydaje się podobna. Dwie dolne kondygnacje przyziemia kamienic przeznaczono na lokale sklepowe o szklanych witrynach ciągnących się od poziomu posadzki po piętro-antresolę. Podobnie też rozwiązane zostało wejście do bramy. Jej arkada od strony ulicy jest bowiem wysoka aż na dwie kondygnacje, w środku zaś przejazdu zawieszona została przeszklona antresola mieszcząca podest klatki schodowej. Wyżej ciągną się piętra biurowe i mieszkalne. Zbliżone rozwiązania wykorzystywali też projektanci kilku innych domów frontowych przy Piotrkowskiej. M.in. secesyjnej kamienicy pod nr 37 projektu Gustawa Landau-Gutentegera.

Kamienica Jana Petersilge nie była zwykłym domem dochodowym, ale wzniesiona została przez właściciela na siedzibę firmy. Pełniła zatem funkcję reprezentacyjną. Tejże funkcji podporządkowana została ikonografia fasady i witraży w oknach klatki schodowej. Fasadę, której dekoracje malarskie oraz kolorystykę odtworzono podczas przeprowadzonego w 2011 r. remontu, bez popadania w przesadę można uznać za szaloną.
Irena Popławska w zeszycie „Architektura mieszkaniowa Łodzi w XIX w.”, bezradna wobec określenia stylistycznego budynku napisała: „jest ona przykładem pomieszania form, których pochodzenie stylowe trudno jest ustalić” – pisała. Jest to zatem dzieło architektury eklektyzmu czerpiącego pełnymi garściami z tradycji zarówno sztuki średniowiecznej, jak i nowożytnej, a przy tym wykorzystującej współczesne technologie i rozwiązania takie jak wielkie witryny i okna wypełnione dużymi taflami szkła. Dodajmy rozwiązanie nierzadkie w ostatniej dekadzie wieku XIX.

Ogólnym wrażeniem jest malowniczość fasady, jej tajemniczość i niesamowitość.
Czegóż tu bowiem nie ma! Są wyobrażenia blaszanych smoków trzymających w łapach halabardy! Sprawiają wrażenie jakby stały na straży niewyobrażalnych tajemnic skrywanych w książkach drukowanych przez firmę Petersilge. Jest rogaty diabeł w zwieńczeniu ostrołukowego okna balkonowego pierwszego piętra. Czort jeden wie jakie treści miał wyrażać? W podobnym oknie, tyle że po drugiej stronie fasady widzimy kobiecą maskę, ze skrzydłami nietoperza i dwoma wężopodobnymi stworami morskimi. Wszystkie te dekoracje zdają się ewokować czasy, gdy w XV Johannes Gutenberg sporządził prasę drukarską, Za jej pomocą w nieskończoność można było powielać wyobrażenia najszkaradniejszych i najbardziej przerażających stworów zrodzonych w ludzkiej wyobraźni. Bo też, gdyby zwierzyniec z fasady ożył, mieszkańcy Łodzi przeżyliby horror, jak ze scen w filmie „Pogromcy duchów”
Johannes Gutenberg jest zresztą centralną postacią w ikonografii fasady. Jego pełnopostaciowe wyobrażenie znalazło się pośrodku fasady. Ciekawe, że projektanci umieścili go w renesansowej niszy. Sugeruje to, że pojawienie się prasy drukarskiej pojmowali jako decydujący krok ku epoce odrodzenia podjęty na północ od Alp. Że o to właśnie wydarzenie chodzi, nie ma wątpliwości. Ponad niszą z rzeźbą Gutenberga widnieje data 1440, która tradycyjnie podawana była jako data wynalazku twórcy pierwszej przemysłowej metody druku.

Wyobrażeniu Gutenberga towarzyszą ceramiczne medaliony umieszczone z boków wykusza, pomiędzy oknami trzeciego i czwartego piętra. Te z prawej strony wyobrażają portrety: Aloisa Senefeldera, wynalazcę litografii, Albrechta Dürera, wielkiego malarza żyjącego na przełomie XV i XVI w. oraz Bernharda Breitkopfa, niemieckiego wydawcę z Lipska, założyciela najstarszego na świecie wydawnictwa muzycznego. Z lewej strony fasady umieszczone zostały medaliony trzech kolejnych postaci związanych z dziejami drukarstwa: Louis Jacques Daguerre’a obwołanego w 1839 r. wynalazcą fotografii oraz Schäffera i Stanhope’a. Obok masek z alegorycznymi wyobrażeniami „Pokoju” i „Wojny” oraz „Fortuny” i „Niedoli” nie zabrakło na fasadzie takich emblematów zawodu drukarskiego jak młotki, rylce, czy prasy drukarskie.

Równie bogato wykończony został przejazd bramy oraz klatka schodowa z podestami z bezpośrednim wejściem z bramy. Trzeba tu koniecznie zajrzeć. Jej ściany zdobi polichromia, okna zaś wypełniły malowane na szkle „witraże”. Wchodzący do budynku po wejściu na schody natykają się na witrażowy herb, czy też znak niemieckich cechów drukarzy (z gryfem, chwytającym za belkę prasy drukarskiej) wg tradycji nadany w XV w. przez cesarza Fryderyka III Habsburga. Towarzyszą mu dwa medaliony. Gutenberga i Senefeldera. To tędy wchodziło się do redakcji „Lodzer Zeitung”.
Jan Petersilge cieszył się nowym budynkiem zaledwie kilka lat. Zmarł w lutym 1905 r. zanim jeszcze imperium rosyjskie zostało opanowane przez gorączkę rewolucji. Jej ofiarą padł jeden z jego synów i spadkobierców – Roman Petersilge. Został zamordowany w roku 1906 przez członków marksistowskiej partii Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL) po tym, jak uniemożliwił wydrukowanie w swoim zakładzie ulotek partii. Kres niemieckiej drukarni, odwołującej się do niemieckiej tradycji drukarstwa i wydającej niemiecką gazetę łódzką przyniosło w roku 1914 wkroczenie do Łodzi Armii Niemieckiej. Okupanci zawiesili wydawanie gazety, zakład zaś Petersilge uległ likwidacji. Miejsce redakcji „Lodzer Zeitung” zajął polskojęzyczny dziennik „Godzina Polska ” wydawany od 30 grudnia 1915 po 12 listopada 1918 r. Tak naprawdę był organem niemieckich władz okupacyjnych, a mieszkańcy Łodzi przemianowali jego nazwę z „Godzina”, na „Gadzina Polska”.
Wydaje się, że ponad dwadzieścia lat później podczas okupacji hitlerowskiej stało się to inspiracją do określania polskojęzycznej prasy wydawanej przez Niemców – gadzinówki.
Z wojennych dziejów budynku wspomnijmy jeszcze jeden moment. We wrześniu 1939 r. gdy Łódź zajmowana była już przez wojska niemieckie w kamienicy ulokował się sztab 8 Armii Niemieckiej dowodzony przez Johannesa Blaskowitza i stąd kierowano niemieckimi działaniami w bitwie nad Bzurą. Niestety dziś wnętrza klatki schodowej nie prezentują się najlepiej. Są mocno zaniedbane, ale taki jest stan większości klatek schodowych starych kamienic w Łodzi.

Łódź. Piotrkowska 86. Witryna kawiarni-restauracji Louvre działającej w kamienicy w latach międzywojennych od roku 1915. Założona przez Foglewicza przypominała duże lokale warszawskie. Obok dużej sali miała siedem gabinetów z telefonami. Wśród bywalców kawiarni wymieniany jest Julian Tuwim. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe.
Łódź. Piotrkowska 86. Witryna kawiarni-restauracji „Louvre” działającej w kamienicy w latach międzywojennych od roku 1915. Założona przez Foglewicza przypominała duże lokale warszawskie. Obok dużej sali miała siedem gabinetów z telefonami. Wśród bywalców kawiarni wymieniany jest Julian Tuwim. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

06

Łódź. Piotrkowska 86. Odtworzone smoki na fasadzie kamienicy. Fot. Jerzy S. Majewski
Łódź. Piotrkowska 86. Odtworzone smoki na fasadzie kamienicy. Fot. Jerzy S. Majewski.
Łódź. Piotrkowska 86. Figura Johannesa Gutenberga na fasadzie kamienicy. Fot. Jerzy S. Majewski
Łódź. Piotrkowska 86. Figura Johannesa Gutenberga na fasadzie kamienicy. Fot. Jerzy S. Majewski.
Łódź. Piotrkowska 86. Medalion na fasadzie z wyobrażeniem popiersia Bernharda Breitkopfa. Fot. Jerzy S. Majewski
Łódź. Piotrkowska 86. Medalion na fasadzie z wyobrażeniem popiersia Bernharda Breitkopfa. Fot. Jerzy S. Majewski.
Łódź. Piotrkowska 86. Kartusz z herbem cechu drukarzy uwidocznionym tez na witrażu. Fot. Jerzy S. Majewski
Łódź. Piotrkowska 86. Kartusz z herbem cechu drukarzy uwidocznionym też na witrażu. Fot. Jerzy S. Majewski.
Łódź. Piotrkowska 86. Fragment elewacji na wysokości trzeciego piętra. Dekoracja malarska została odsłonięta w trakcie prac konserwatorskich w 2011r. Kroksztyny z maskami alegorii Fortuny i Miserii. Fot. Jerzy S. Majewski
Łódź. Piotrkowska 86. Fragment elewacji na wysokości trzeciego piętra. Dekoracja malarska została odsłonięta w trakcie prac konserwatorskich w 2011r. Kroksztyny z maskami alegorii Fortuny i Miserii. Fot. Jerzy S. Majewski.
Łódź. Piotrkowska 86. Obramienie okna balkonowego. Fot. Jerzy S. Majewski
Łódź. Piotrkowska 86. Obramienie okna balkonowego. Fot. Jerzy S. Majewski.
Łódź. Piotrkowska 86. W szczycie fasady, będącym kompilacją form barokowych i gotyckich przysiadła „mądra” sowa. Fot. Jerzy S. Majewski
Łódź. Piotrkowska 86. W szczycie fasady, będącym kompilacją form barokowych i gotyckich przysiadła „mądra” sowa. Fot. Jerzy S. Majewski.
Łódź. Piotrkowska 86. Witraż na klatce schodowej z niemieckim herbem cechu drukarzy oraz medalionami Gutenberga oraz Senefeldera. Fot. Jerzy S. Majewski
Łódź. Piotrkowska 86. Witraż na klatce schodowej z niemieckim herbem cechu drukarzy oraz medalionami Gutenberga oraz Senefeldera. Fot. Jerzy S. Majewski.
Łódź. Piotrkowska 86. Witraż na podeście klatki schodowej kamienicy. Fot. Jerzy S. Majewski
Łódź. Piotrkowska 86. Witraż na podeście klatki schodowej kamienicy. Fot. Jerzy S. Majewski.
Łódź. Piotrkowska 86. Dekoracje malarskie na suficie i ścianach dolnej części klatki schodowej. Fot. Jerzy S. Majewski
Łódź. Piotrkowska 86. Dekoracje malarskie na suficie i ścianach dolnej części klatki schodowej. Fot. Jerzy S. Majewski.

Tagi

architektura art deco barok Belgia Białoruś brzydota Cinque Terre cmentarz design Florencja funkcjonalizm Gdańsk Gdynia gotyk II wojna światowa infrastruktura miejska Italia kamienice Katowice kicz klasycyzm kościół Kraków malarstwo modernizm nowe inwestycje odbudowa Podróże Pomorze Powstanie Warszawskie Poznań renesans Rosja rzeźba Rzym secesja sztuka ulotna wakacje Warszawa Wielkanoc wieżowce Wizytki Wola wrzesień 1939 Łódź