Taka okazja zdarza się raz na ponad trzysta lat! W siedzibie ASP przez ponad dwa tygodnie można było oglądać wystawę „Thesaurus”, na której pokazano trzynaście obrazów, przechowywanych na co dzień w klasztorze Sióstr Wizytek przy Krakowskim Przedmieściu. Dotąd poza zakonnicami widzieli je tylko nieliczni badacze. W swoich ponad 300-letnich dziejach płótna te opuszczały klasztor jedynie pięciokrotnie.



– Obrazy wiszą na ścianach korytarzy klasztornych, klatki schodowej i w celach. Te w korytarzu oświetlonym zaledwie jedną żarówką, toną w mroku. Mają swoje stałe miejsce. Niektóre od XVII wieku – opowiada dr hab. Anna Dorota Potocka, prof. ASP. To pod jej kierunkiem obrazy te zostały poddane konserwacji. Chociaż powstały w różnych zakątkach Europy, zostały namalowane na płótnie lnianym w technice emulsyjnej (tłustej temperze). Tylko jeden z nich, ukazujący św. Andrzeja Bobolę, powstał technice olejnej[1].
Jak opowiadają organizatorzy wystawy na ASP, miejsca w klasztorze, w których wiszą płótna mają dla sióstr wizytek ogromne znaczenie. Darzą obrazy kultem przekazywanym w klasztorze z pokolenia na pokolenie. Siostry nadal odmawiają modlitwy w intencji ofiarodawców konkretnych płócien. Co więcej, często to sami ofiarodawcy wskazywali miejsca, w których miały się znajdować dzieła sztuki. Nawet haki, na których zostały zawieszone, są nierzadko wiekowe. Jak mówi prof. Anna Dorota Potocka, wszystkie obrazy dobrze wpisują się w kanon adoracji, modlitwy, poświęcenia w klasztorze klauzurowym. Zawierają w sobie nastrój klasztornej kontemplacji.
Przed kilkudziesięcioma laty o galeriach obrazów u Panien Wizytek pisał Mariusz Karpowicz w książce „Piękne Nieznajome”. Właśnie o galeriach, nie zaś o jednej galerii. „Właściwie to istnieją w Warszawie dwie galerie wizytkowskie. Jedna bardzo liczna, obejmująca przeszło sto płócien, przechowywana w klasztorze i praktycznie niedostępna, i druga dostępna wszystkim, często oglądana, ale nie doceniana i nie rozumiana” – czytamy[2].


Uczony ograniczył się wówczas jedynie do opisania znanej, dostępnej galerii w kościele. Ta druga, w klasztorze, wciąż należy do najmniej znanych w Polsce. Dla konserwatorów możliwość spotkania się z obrazami na miejscu była dużym przeżyciem. Trudno znaleźć w Warszawie drugie takie miejsce, gdzie czas zatrzymał się, a zarówno przedmioty, jak i dzieła sztuki podarowane klasztorowi w XVII i XVIII wieku przez fundatorów wciąż są użytkowane i nie zmieniły swojej lokalizacji.
Prof. Anna Dorota Potocka opowiada, że już samo „penetrowanie” przestrzeni zabytkowego klasztoru klauzurowego to doznanie wyjątkowe. Wspomina m.in. wrażenie, jakie wywarło na niej natrafienie na wciśnięty pomiędzy karty archiwum klasztornego maleńki haft z wyszytym kwiatkiem. Widniał na nim wypisany ręcznie napis „To ręką królowej naszej Ludwiki Gonzagi wykonane”.
– Są to nieprawdopodobne pamiątki, dzięki którym cofamy się w czasie – opowiada.
I to właśnie królowa Ludwika Maria Gonzaga de Nevers (wówczas żona Jana Kazimierza) sprowadziła wizytki do Polski z Francji w roku 1654, czyli jeszcze przed potopem szwedzkim. Nie był to zresztą jedyny zakon, który przybył na zaproszenie królowej do Polski[3]. Już wcześniej, w 1651 monarchini ściągnęła z Paryża siostry miłosierdzia Wincentego à Paulo zwane dziś szarytkami, zaś rok później księży misjonarzy, którzy zbudowali kościół św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Wszystkie te fundacje istnieją do dziś. Jednak tylko klasztor Wizytek objęty ścisłą klauzurą nie ucierpiał w trakcie burz dziejowych i jest skarbnicą dzieł sztuki.
Jak pisał Juliusz Chrościcki, klasztor Nawiedzenia NP. Marii, zwany wizytkami był najbardziej ulubioną fundacją królowej Ludwiki Marii. Szczęśliwym zbiegiem losu w klasztorze zachowało się mnóstwo przedmiotów związanych z królową, zaś pamięć o niej wciąż jest tam pielęgnowana. Wpływ Ludwiki Marii na życie zakonnic w połowie XVII wieku był zresztą przemożny. Wystarczy wspomnieć o zjawisku tak zaskakującym dla klasztoru klauzurowego, jakim był teatr wizytkowski. Pisała o nim Małgorzata Borkowska. „Z początku teatr ten na pewno grał po francusku, wykorzystując przywiezione z Francji teksty i służąc wspólnocie wprawdzie już dwunarodowej, ale posługującej się na co dzień francuską mową” – czytamy[4]. Co więcej, Małgorzata Borkowska zauważała, że powiązania wizytek z dworem Ludwiki Marii jako fundatorki każą się domyślać, iż teatr w swojej zewnętrznej oprawie mógł wiele czerpać z francuskojęzycznego teatru dworskiego[5]. Dodajmy, że zgodnie z oczekiwaniami królowej warszawskie wizytki miały prowadzić szkołę dla dziewcząt.


Za czasów panowania Jana Kazimierza i jego żony Ludwiki Marii klasztor Wizytek, sąsiadujący z prywatną rezydencją królewską, jaką był Pałac Kazimierzowski, był ściśle związany z dworem monarszym. W 1666 roku mniszki przeniosły się do nowego budynku klasztornego. Zabudowania klasztorne, pierwotnie drewniane, z czasem zostały zastąpione budowlami murowanymi. I tak na przykład w latach 1670-1682, już za panowania Jana III (jego żona Maria Kazimiera była niegdyś dwórką Ludwiki Marii) stanęło skrzydło północne i fragment zachodniego[6].
Pierwszy cyrkularz fundacyjny klasztoru Wizytek Ludwiki Marii pochodzi z 1655 r. To on zgodnie ze spisanym pięć lat wcześniej kontraktem fundacyjnym określał warunki uposażenia finansowego i wspierania zakonnic przez królową. Królowa fundowała elementy wyposażenia klasztoru i kościoła, choć pewna część wyposażenia została przywieziona do Warszawy z Francji przez pierwsze mniszki. Tymczasem królowa szczególnie intensywnie obdarowywała zakon po katastrofie potopu szwedzkiego i wspomnianej przeprowadzce sióstr w 1666 r. „Wolno sądzić, że fundacja była nie tylko przemyślanym elementem kreowania wizerunku panującego: fundatora i krzewiciela wiary katolickiej, ale zaspakajała potrzeby Ludwiki Marii, tak duchowe, jak estetyczne. Wiadomo, że władczyni osobiście nadzorowała urządzanie budynków zakonnych, wieszanie w nim obrazów itp.” – pisał Artur Badach[7]. Królowa nie mogła jednak ustalać umiejscowienia w skrzydłach klasztornych, które jeszcze nie istniały za jej życia. Za to robili to kolejni możni fundatorzy, których w XVII i XVIII stuleciu nie brakowało. Zresztą sama Ludwika Maria skłaniała do obdarowywania kościoła osobistości związane z jej dworem oraz przedstawicieli partii francuskiej.

Królowa z klasztorem i wizytkami związana była do ostatnich dni swego życia. W czasach, gdy jak to mówił później jej kaznodzieja „dożyła ta koronatka tak nieszczęśliwych czasów, że korona głowie jej wrzodem była”, za furtą klasztorną wizytek szukała pociechy i wytchnienia. Jeszcze 8 maja 1667 r., na dwa dni przed śmiercią, brała udział w uroczystej profesji jednej z sióstr wizytek. Zmarła tuż obok, w Pałacu Ogrodowym. Zdyszany król Jan Kazimierz wpadł do jej komnaty w kilka chwil po jej śmierci. Szczęsny Morsztyn wspominał, że monarcha ujął królowa za rękę, a gdy zrozumiał, że nie żyje wybuchnął płaczem. Poszedł do swojego apartamentu, zamknął się w nim i nikogo nie wpuszczał. „Lamentu, krzyku, narzekania i kwilenia pełen pałac” – wspominał[8].
Jan Kazimierz, osamotniony, przygnębiony, kilkanaście miesięcy później, we wrześniu 1668 r. zrzekł się korony. 30 kwietnia 1669 wyjechał do Francji. Zmarł na obczyźnie cztery lata po abdykacji – 16 grudnia 1672.
Jak mówi dr hab. Anna Potocka, w testamencie Jan Kazimierz zapisał kolekcję swoich obrazów siostrom wizytkom. Przed ponad trzy stulecia obrazy znajdujące się w klasztorze pokryły się brudem i patyną. Poddawane były sporadycznym naprawom, które na szczęście nie spowodowały ich zniszczenia. Teraz zostały one poddane kompleksowej renowacji popartej badaniami naukowymi.
Jak podkreśla dr hab. Monika Stachurska, dziekan wydziału konserwacji i restauracji dzieł sztuki warszawskiej ASP, renowacja pierwszej partii trzynastu z nich to efekt finalizacji dwuletniego procesu badawczo-konserwatorskiego prowadzonego na ASP we współpracy z Mazowieckim Urzędem Konserwatorskim. W pracach pod kierunkiem Anny Doroty Potockiej uczestniczyli pracownicy: badacze, konserwatorzy wydziału konserwacji i restauracji dzieł sztuki ASP oraz jego studenci.
Z kolei Marcin Dawidowicz, szef Wojewódzkiego Urzędu Konserwatorskiego publiczną prezentację odrestaurowanych płócien nazwał wydarzeniem historycznym. – Od kilku lat klasztor się otwiera i zaczyna prezentować na zewnątrz swoje bogate zbiory. Pozwala to na szerszą o współpracę z badaczami i konserwatorami – mówi Marcin Dawidowicz i dodaje, że jego urząd od roku 2022 wspiera finansowo badania, dokumentowanie i konserwację obrazów z galerii w klasztorze wizytkowskim. Przy okazji, jak mówi, Urząd stworzył model działania, polegający na kompleksowej identyfikacji „historyczno-sztucznej” i bardzo szczegółowych badań, które umożliwiły przeprowadzenie procesu konserwacji. Dodajmy, że jest to proces niezwykle złożony, wymagający specjalistycznej wiedzy w wielu dziedzinach. Konserwacja XVII wiecznych obrazów, przeniesionych ze swojego środowiska jakim jest klasztor (zapełniający stabilne warunki takie jak m.in. temperatura i światło) niesie oczywiste zagrożenia. Dodajmy, że współcześnie trudno odtworzyć wiele materiałów malarskich wykorzystywanych w epoce baroku. Konserwatorzy zapewniają jednak, że ich prace przy renowacji obrazów miały charakter całkowicie zachowawczy.



Jak opowiada prof. Potocka, wybierając obrazy przeznaczone do renowacji konserwatorzy zwracali uwagę na najstarsze i najbardziej zniszczone. W przypadku płócien XVII-wiecznych mieli świadomość, że często pochodzą one z donacji królewskich. Są tu obrazy pochodzące ze wspomnianego zapisu testamentowego Jana Kazimierza. Należały do króla i jego żony, ale bardzo możliwe, że są pośród nich też te, które ostatni z polskich Wazów odziedziczył po swym zmarłym bracie, królu Władysławie IV.
Część z odrestaurowanych prac pochodzi też ze spuścizny innych donatorów klasztoru wizytek: Jana III Sobieskiego, magnackich rodzin Czartoryskich, Ogińskich, Potockich i Sieniawskich. Zdaniem konserwatorki mamy do czynienia z obrazami wysokiej klasy. Z dziełami artystów flamandzkich, włoskich, francuskich, a także bardzo dobrych artystów szkół polskich, którzy pracowali w malarniach królewskich na usługach władców, ale także zgromadzeń i stowarzyszeń religijnych.
Spośród odrestaurowanych obrazów Anna Dorota Potocka za największe odkrycie ocenia monumentalne „Złożenie do grobu” Camilla Procacciniego, przedstawiciela epoki manieryzmu. Jak mówi, obraz ten nigdy dotąd nie był poddany badaniu. Nie był nawet zidentyfikowany jako dzieło tego artysty . – W zbiorach polskich poza tym płótnem mamy tylko jeden niewielki obraz Procacciniego, przechowywany we wczesnobarokowym pałacu biskupa Jakuba Zadzika w Kielcach – mówi konserwatorka. Obraz jest duży i w klasztorze wisi na klatce schodowej. Ma rozmiary 3,8 metra na 2 metry 36 cm.

Na obrazie uwagę zwraca nietypowe usytuowanie Marii Magdaleny, która staje się centralną postacią kompozycji, pośrodku której widnieje skręcona postać martwego Chrystusa. Ponad wszystkim unosi się przesycona światłem grupa aniołków. Jak ustalili badacze, modelką dla postaci Marii Magdaleny była postać Salome Alt, kochanki zleceniodawcy kompozycji księcia arcybiskupa Salzburga Wolfa Dietricha Raitenau. Książę arcybiskup miał z nią aż piętnaścioro nieślubnych dzieci. Dla tych, który zwiedzali Salzburg dodajmy, że zamek, jaki wzniósł dla Salome, z czasem został całkowicie przekształcony i dziś to słynny Pałac Mirabell.

Obraz Procacciniego powstał w pierwszych latach XVII wieku, jeszcze przed obaleniem i uwięzieniem arcybiskupa przez bawarskich Wittelsbachów w 1611 r. Płótno wizytkowskie jest zapewne repliką (kopią wykonaną w warsztacie autora równolegle z oryginałem), której właścicielem był (jak czytamy w broszurze do wystawy Thesaurus) znakomity polski malarz Jan Reisner, żyjący w latach 1655–1713. To on miał podarować obraz wizytkom około 1698 r. Jak czytamy, „identyfikacja i atrybucja obrazu była możliwa dzięki kwerendzie przeprowadzonej w Bawarii, po odnalezieniu bliźniaczej kompozycji Camillo Procacciniego, podarowanej przez księcia arcybiskupa Salzburga jednemu z niemieckich klasztorów w miejscu pochówku jego rodziny”[9].

Postać Marii Magdaleny pojawia się na innym obrazie wiązanym z nieokreślonym, prowincjonalnym warsztatem północnowłoskim przełomu XVII i XVIII w. Na płótnie obrazu znajduje się dedykacja „Pour Soceur Amandine Mignot”. Napis ten świadczyć może o francuskim pochodzeniu mniszki, do której obraz należał. „Możliwe, że był to podarek wręczony w czasie przystąpienia do wspólnoty klasztornej lub stanowiący część jej posagu” – czytamy w broszurze do wystawy Thesaurus.
Na innym z obrazów oglądamy wyobrażenie św. Marii Egipcjanki. Jest to obraz XVII-wieczny, zdecydowanie wyższej klasy od poprzedniego. Widać znakomity warsztat, a promienie aureoli zostały opracowane czystym złotem w proszku. Postać Marii okrytej włosiennicą z koziej lub wielbłądziej sierści nacechowana jest ekspresją. Konserwatorzy przypisują go nieokreślonemu malarzowi flamandzkiemu, czynnemu w Hiszpanii.


Dla samych wizytek do najważniejszych należy portret Matki Teresy od Jezusa Marchockiej (Marianna Marchocka), datowany na lata 50. XVII w., czyli czas, gdy wizytki przybywają z Francji do Warszawy. Dr hab. Anna Dorota Potocka zwraca uwagę, że była ona postacią równie ważną dla wizytek, jak i dla pary królewskiej Jana Kazimierza i Ludwiki Marii. Król uważał, że Matka Teresa od Jezusa Marchocka w cudowny sposób przyczyniła się do zwycięstwa pod Beresteczkiem, a w przekazach z epoki zawarta jest sugestia, jakoby Matka Teresa Marchocka miała dar bilokacji i stygmaty. Stałe miejsce w dziejach polskiej literatury i kultury znalazła z innego, bardziej konkretnego powodu. Stało się to za sprawą jej „Żywotu” spisanego zgodnie z sugestią jej spowiednika ojca Ignacego od św. Jana Ewangelisty. „Żywot” jest najstarszą znaną nam biografią napisaną przez Polkę. Biografią obfitującą w opisy ekstazy, określane przez Małgorzatę Borkowską, benedyktynkę i badaczkę, jako pierwsze w języku polskim opisanie bezpośredniego przeżycia Boga. To też znakomite źródło psychologiczne, wyraźnie wyprzedzające swoją epokę. Oto po raz pierwszy w naszych dziejach kobieta werbalizuje na papierze swoje głębokie przeżycia wewnętrzne. Niektórzy badacze „Żywot” porównują do Żywotu św. Teresy z Ávili.
Matka Marchocka nie była wizytką. Pochodząc ze znakomitej rodziny szlacheckiej (jej ojciec posłował na Sejm, brat zaś studiował w Akademii Krakowskiej), wbrew woli rodziny już w 1620 r. wstąpiła do zakonu karmelitanek bosych. Siedemnaście lat później została obrana przełożoną zakonu. W roku 1642 zakładała nowy klasztor karmelitanek bosych we Lwowie. Kilka lat później, po wybuchu powstania Chmielnickiego w 1648 r. wraz z zakonnicami ucieka do Warszawy. I tu zaczyna się jej okres warszawski. Pełniła ona funkcję przeoryszy karmelitanek bosych w Warszawie. Odwiedzana była przez króla Jana II Kazimierza oraz Ludwikę Marię. Zmarła 19 kwietna 1652 r., czyli jeszcze przed ściągnięciem do Warszawy wizytek przez Ludwikę Marię.
Obrazy po zakończeniu wystawy w siedzibie ASP przy Krakowskim Przedmieściu powróciły do pobliskiego klasztoru Wizytek. Ich ponowne obejrzenie jest obecnie niemożliwe.




[1] Thesaurus, Malarstwo barokowe z klasztoru Wizytek w Warszawie. Folder wystawy „Thesaurus, Malarstwo barokowe z klasztoru Sióstr Wizytek w Warszawie, Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, ASP, Warszawa 2025.
[2] Mariusz Karpowicz, Piękne nieznajome, Warszawskie zabytki XVII i XVIII wieku, PIW, Warszawa 1986, s.
[3] Juliusz A. Chrościcki, Kościół Wizytek, PIW, Warszawa 1973, s. 10.
[4] Małgorzata Borkowska, Życie codzienne polskich klasztorów żeńskich w XVII-XVIII wieku, PIW, 1996, s. 319.
[5] Por. też Karolina Targosz, Teatr dworski w czasach Wazów . [w] Świat Polskich Wazów, eseje, Zamek Królewski w Warszawie, Warszawa 2019., s. 85-107.
[6] Juliusz A. Chrościcki, Kościół Wizytek, PW, Warszawa 1973, s. 30
[7] Artur Badach, Sztuka w kręgu królowej Ludwiki Marii Gonzagi. [w] Ludwika Maria Gonzaga (1611-1667) . miedzy Paryżem a Warszawą, Zamek Królewski w Warszawie – Muzeum, Studia i materiały IX, Warszawa 2019, s. 232.
[8] Bożena Fabiani, Życie codzienne na Zamku królewskim w epoce Wazów, Volumen, Warszawa 1996, s. 153.
[9] Thesaurus, Malarstwo barokowe z klasztoru Wizytek w Warszawie. Folder wystawy „Thesaurus, Malarstwo barokowe z klasztoru Sióstr Wizytek w Warszawie, Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, ASP, Warszawa 2025. S. 9.
