Przewiń treść

Książka o kamienicach wielkomiejskiej Warszawy. Piotr Kilanowski, „Utracone kamienice warszawskie doby wczesnego modernizmu”

Podobnej książki jak dotąd Warszawie brakowało. „Utracone kamienice warszawskie doby wczesnego modernizmu (1909-1914)” Piotra Kilanowskiego to pozycja poświęcona fenomenowi wielkomiejskiej kamienicy ostatnich lat przed wybuchem pierwszej wojny światowej. Dzięki benedyktyńskiej pracy autora pozwala nam spojrzeć na dziesiątki budynków, po których pozostały jedynie niewyraźne zdjęcia.

Utracone kamienice 01

Warszawa. Ul. Mazowiecka 20. Kamienica hr. Raczyńskich projektu Jana Heuricha młodszego i Artura Goebla. Budynek, którego projekt wyłoniony została w konkursie architektonicznych, uchodzi za jeden z najwybitniejszych przykładów wczesnego modernizmu warszawskiego. Jego elewacje otrzymały pełne elegancji formy uproszczonego klasycyzmu, zaś ogromne witryny ciągnące się przez całą wysokość dwukondygnacyjnej partii cokołowej budynku nadają całości wrażenie dużej lekkości. Mieściły się tu niegdyś ogromne sklepy. Między innymi obszerny salon meblowy Szczerbińskiego. Pierwotnie elewacja od strony ul. Traugutta (Berga) była tylko trójosiowa. W ostatnich latach budynek został poddany gruntownej renowacji oraz rozbudowie. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Ul. Mazowiecka 20. Kamienica hr. Raczyńskich projektu Jana Heuricha młodszego i Artura Goebla. Budynek, którego projekt wyłoniony została w konkursie architektonicznych, uchodzi za jeden z najwybitniejszych przykładów wczesnego modernizmu warszawskiego. Jego elewacje otrzymały pełne elegancji formy uproszczonego empiru, zaś ogromne witryny ciągnące się przez całą wysokość dwukondygnacyjnej partii cokołowej budynku nadają całości wrażenie dużej lekkości. Mieściły się tu niegdyś ogromne sklepy. Między innymi obszerny salon meblowy Szczerbińskiego. Pierwotnie elewacja od strony ul. Traugutta (Berga) była tylko trójosiowa. W ostatnich latach budynek został poddany gruntownej renowacji oraz rozbudowie. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Bagatela 15 przy Pl. Unii Lubelskiej (d. Rondzie Mokotowskim). Kolosalna, wczesnomodernistyczna kamienica wyznacza skalę zabudowy, jaka powstawała na południowych krańcach Warszawy przed 1914 r. Kamienica przy Bagateli 15 powstała w latach 1912-1913 zgodnie z projektem spółki architektów Henryk Stifelman i Stanisław Weiss. Detale architektoniczne czerpiące z arsenału motywów historycznych są przetworzone w duchu wczesnego modernizmu i sztuki postsecesyjnej. We wnętrzach klatek schodowych przetrwało jeszcze nieco detalu, a uwagę zwracają metalowe schody w dolnych partiach kuchennych klatek schodowych. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Bagatela 15 przy pl. Unii Lubelskiej (d. Rondzie Mokotowskim). Kolosalna, wczesnomodernistyczna kamienica wyznacza skalę zabudowy, jaka powstawała na południowych krańcach Warszawy przed 1914 r. Kamienica przy Bagateli 15 powstała w latach 1912-1913 zgodnie z projektem spółki architektów Henryk Stifelman i Stanisław Weiss. Detale architektoniczne czerpiące z arsenału motywów historycznych są przetworzone w duchu wczesnego modernizmu i sztuki postsecesyjnej. We wnętrzach klatek schodowych przetrwało jeszcze nieco detalu, a uwagę zwracają metalowe schody w dolnych partiach kuchennych klatek schodowych. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Sienkiewicza 4 (dawna Nowosienna). Kamienica Natana Morgersterna była jednym z kilkudziesięciu kolosów powstałych w city na terenie rozparcelowanego Szpitala Dzieciątka Jezus. Powstała w latach 1911-1912 według projektu spółki Wacław Heppen, Józef Napoleon Czerwiński. Zakomponowane asymetrycznie elewacje noszą cechy silnie zmodernizowanego baroku. W „Wiadomościach Budowlanych” z 1911 r. odnotowano zezwolenie wydane przez władze latem 1911 r. Natanowi Morgensternowi na budowę siedmiopiętrowego domu z oficynami. Kamienica przetrwała wojnę. Utraciła jednak dwie ostatnie kondygnacje. Widoczny na rysunku projekt odbudowy i odtworzenia fasady powstał przed kilku laty w pracowni architektonicznej Anny Rostkowskiej. Rys. Anna Rostkowska
Warszawa. Sienkiewicza 4 (dawna Nowosienna). Kamienica Natana Morgersterna była jednym z kilkudziesięciu kolosów powstałych w city na terenie rozparcelowanego Szpitala Dzieciątka Jezus. Powstała w latach 1911-1912 według projektu spółki Wacław Heppen, Józef Napoleon Czerwiński. Zakomponowane asymetrycznie elewacje noszą cechy silnie zmodernizowanego baroku. W „Wiadomościach Budowlanych” z 1911 r. odnotowano zezwolenie wydane przez władze latem 1911 r. Natanowi Morgensternowi na budowę siedmiopiętrowego domu z oficynami. Kamienica przetrwała wojnę. Utraciła jednak dwie ostatnie kondygnacje. Widoczny na rysunku projekt odbudowy i odtworzenia fasady powstał przed kilku laty w pracowni architektonicznej Anny Rostkowskiej. Rys. Anna Rostkowska

Książka opublikowana została przez wydawnictwo Politechniki Warszawskiej.

Kolosalne budynki, często nazywane niebotykami, wyposażone w windy, współczesne urządzenia cywilizacyjne, rozmaite nowinki techniczne i funkcjonalne, nierzadko o starannie wykończonych wnętrzach zmieniały oblicze miasta. Było to miasto wciąż ściśnięte gorsetem rosyjskich fortyfikacji, rosnące w górę. Najwięcej wczesnomodernistycznych kamienic powstawało w południowych rejonach Śródmieście oraz w nowym city na parcelowanych terenach po dawnym szpitalu Dzieciątka Jezus. Jak ocenia autor, w latach 1909-1915 wzniesiono  około 350 liczących się domów utrzymanych w duchu wczesnego modernizmu. To sprawiało, że w tych latach niemal przy każdej ulicy w Warszawie można było ujrzeć budującą się kamienicę.

Standardem, jakością architektury, a często skalą budynki te nie odbiegały od kamienic powstających w tym czasie w stolicy imperium Petersburgu czy w Moskwie. Książka Piotra Kilanowskiego nie stanowi wprawdzie wyczerpującej monografii, jest jednak dobrym punktem wyjścia do dalszych badań wielkomiejskich kamienic warszawskich, których sporo jeszcze ocalało, zarówno w południowym Śródmieściu, jak i na Pradze.

Autor w kolejnych, syntetycznych rozdziałach zajmuje się analizą kompozycji architektonicznej fasad kamienic budowanych pomiędzy ok. 1909 a 1915 r., ich rozwiązaniami planistycznymi, sposobami kształtowania bryły i przekroju. Czytamy też o sposobach wykończenia elewacji, głównie tynkowanych, ale wysokiej jakości tynkami szlachetnymi, terrazytowymi lub innymi, które w składzie wyprawy tynkarskiej mogły zawierać zmieloną ceramikę, kamień, pigmenty żelazowe. Kamień z reguły używany był jedynie do partii cokołowej niektórych, bardziej luksusowych kamienic.

Warszawa. Hoża 39. Kamienica projektu spółki Wacław Heppen i Józef Napoleon Czerwiński. 1911 r. Partie elewacji imitujące łamane ciosy kamienne wykonane zostały w tynku. Jednak partia cokołowa została obłożona solidnymi blokami granitu. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Hoża 39. Kamienica projektu spółki Wacław Heppen i Józef Napoleon Czerwiński. 1911 r. Partie elewacji imitujące łamane ciosy kamienne wykonane zostały w tynku. Jednak partia cokołowa została obłożona solidnymi blokami granitu. Fot. Jerzy S. Majewski

Moim zdaniem szczególnie interesujące są w książce rozdziały poświęcone rozwiązaniom konstrukcyjnym i infrastrukturze technicznej budynków. Tematy te zazwyczaj pomijane są przez historyków sztuki, a stanowią istotną, wyróżniającą cechę tego nurtu architektury. Dla mnie interesujące byłoby zbadanie, w jak dużym stopniu stosowano już w Warszawie żelbetowy szkielet słupowo-belkowy. Taki, jaki zastosowano w przytoczonym przez Piotra Kilanowskiego przykładzie kolosalnej kamienicy przy Noakowskiego 10 (d. Polna 48), zaprojektowanej przez Leona Drewsa dla Arona Oppenheima, „spekulanta budowlanego”, czyli kogoś w rodzaju współczesnego dewelopera.

„Wśród innych interesujących rozwiązań instalacyjnych, stosowanych w kamienicach warszawskich doby wczesnego modernizmu wspomnieć należy m.in. o niewątpliwie nowoczesnych systemach odkurzacza centralnego i magla maszynowego” – czytamy w książce. Dodajmy w tym miejscu, że takich nowinek w kamienicach bywało więcej w zależności od ich standardu oraz pomysłowości inwestorów i projektantów, którzy w ten sposób zamierzali zachęcić najemców do wynajmowania mieszkań.

Tym, czego mi w książce zabrakło, to próby dokonania analizy wystroju wnętrz kamienic. Ich sieni, klatek schodowych, wnętrz mieszkalnych. Wprawdzie Piotr Kilanowski wspomina o pionierskich artykułach na ten temat pisanych przed laty na łamach „Kwartalnika Architektury i Urbanistyki” przez prof. Jadwigę Roguską, jednak temat ten to wciąż ogromne pole dla badaczy.

Pamiętajmy w tym miejscu, że od lat 90. XIX wieku po rok 1915 w Warszawie, podobnie zresztą jak w innych dużych miastach europejskich złoty wiek przeżywało rzemiosło. W Warszawie to cała armia wysoko wyspecjalizowanych kamieniarzy, tynkarzy, snycerzy, posadzkarzy, ślusarzy i specjalistów innych dziedzin pracujących wówczas na pograniczu rzemiosła i sztuki. Ich małe arcydzieła wciąż wypełniają wnętrza warszawskich kamienic.

Warszawa. Mokotowska 45/Piękna. Kamienica własna architekta Hermana Khnote powstała w latach 1912-1913. Jej elewacje sprawiają wrażenie przetransponowanych wprost z Petersburga. Jak widać na fotografii, wnętrze głównej klatki schodowej zostało zaprojektowane w sposób bardzo staranny. Na zdjęciu siedzisko na dolnym podeście klatki. Same stopnie schodów wykonano nie ze „standardowego” we wcześniejszych latach marmuru kararyjskiego, lecz z drewna, które po 1910 r. stało się modne jako element wykończeniowy paradnych klatek schodowych. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Mokotowska 45/Piękna. Kamienica własna architekta Hermana Khnote powstała w latach 1912-1913. Jej elewacje sprawiają wrażenie przetransponowanych wprost z Petersburga. Jak widać na fotografii, wnętrze głównej klatki schodowej zostało zaprojektowane w sposób bardzo staranny. Na zdjęciu siedzisko na dolnym podeście klatki. Same stopnie schodów wykonano nie ze „standardowego” we wcześniejszych latach marmuru kararyjskiego, lecz z drewna, które po 1910 r. stało się modne jako element wykończeniowy paradnych klatek schodowych. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Nowogrodzka 4. Sień z przejazdem wysokiej kamienicy zbudowanej w latach 1913-14 dla przedsiębiorcy budowlanego Rudolfa Wilczyńskiego. Projekt Leon Wolski (wg Mieczysława Orłowicza Karol Bagieński). Elewacje powstały w duchu silnie uproszczonego empiru. Wnętrza klatki schodowej oraz sieni z przejazdem bramnym to formy bliskie geometrycznej secesji wiedeńskiej. Przy jej wykańczaniu wykorzystano marmoryzowane płyty gipsowe imitujące różowy marmur. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Nowogrodzka 4. Sień z przejazdem wysokiej kamienicy zbudowanej w latach 1913-14 dla przedsiębiorcy budowlanego Rudolfa Wilczyńskiego. Projekt Leon Wolski (wg Mieczysława Orłowicza Karol Bagieński). Elewacje powstały w duchu silnie uproszczonego empiru. Wnętrza klatki schodowej oraz sieni z przejazdem bramnym to formy bliskie geometrycznej secesji wiedeńskiej. Przy jej wykańczaniu wykorzystano marmoryzowane płyty gipsowe imitujące różowy marmur. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Nowogrodzka 4. Fragment drewnianej posadzki taflowej w jednym z mieszkań. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Nowogrodzka 4. Fragment drewnianej posadzki taflowej w jednym z mieszkań. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Nowogrodzka 4. Klatka schodowa z portalami ujmującymi drzwi do mieszkań. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Nowogrodzka 4. Klatka schodowa z portalami ujmującymi drzwi do mieszkań. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Brzeska 18. Neobarokowe portale na klatce schodowej skromniejszej kamienicy Menachema Rotlewiego z ok. 1914 r. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Brzeska 18. Neobarokowe portale na klatce schodowej skromniejszej kamienicy Menachema Rotlewiego z ok. 1914 r. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Nowakowskiego 16 (d. Polna 54). Kamienica Arona Oppenheima projektu Edwarda Ebera. Przeszklona ścianka działowa oddzielająca główną klatkę schodową od klatki kuchennej. W zachowanych do dziś kamienicach warszawskich jest to rozwiązanie dość rzadkie. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Nowakowskiego 16 (d. Polna 54). Kamienica Arona Oppenheima projektu Edwarda Ebera. Przeszklona ścianka działowa oddzielająca główną klatkę schodową od klatki kuchennej. W zachowanych do dziś kamienicach warszawskich jest to rozwiązanie dość rzadkie. Fot. Jerzy S. Majewski

Trudno się zgodzić ze stwierdzeniem autora, że warszawskie oblicze secesji, w pierwszych latach XX w. łączyły ścisłe związki z Wiedniem. Cechą architektury warszawskiej ostatniej dekady przed wybuchem pierwszej wojny światowej była raczej różnorodność, a nasza wiedza na temat warszawskiej secesji, która dotyczyła głównie wystroju wnętrz, jest bardzo ograniczona. W Warszawie nie brakowało czystych secesyjnych importów, takich jak szwedzka secesja w pierwszym budynku centrali Cedergrena, secesyjne dekoracje niektórych wnętrz soboru na Placu Saskim, zaprojektowanego przez rosyjskich architektów i artystów, czysto wiedeńskie wnętrza Hotelu Bristol, czy ściągnięte z Danii elementy wystroju wielkiego wrotniska w Al. jerozolimskich. Jednak oblicze stylu secesyjnego warszawskiej architekturze początku stulecia nadawali projektanci wykształceni na różnych uczelniach europejskich. Przywozili do miasta umiejętności oraz wzorce i mody z różnych stron Europy, od Petersburga, przez Rygę, Berlin, Drezno, Karlsruhe, Monachium czy Wiedeń po Paryż.

Ta różnorodność była też dość charakterystyczna także dla oblicza stylistycznego wczesnomodernistycznych kamienic warszawskich z lat 1909-1915. Zżymał się na to już w roku 1912 na łamach tygodnika „Świat” Czesław Przybylski, jeden z prekursorów architektury nowoczesnej w Polsce, absolwent Politechniki Warszawskie i dawny słuchacz uczelni w Paryżu, Karlsruhe oraz Wiedniu: „Naśladujemy to, co spotyka się ciekawszego w Wiedniu, Berlinie, we Wrocławiu (…) Na ulicach Warszawy mamy jakby próbki wszelkiego rodzaju tworu architektonicznego”.

Autor książki wykonał imponującą pracę, tworząc tabelę uwzględniającą aż 372 wczesnomodernistyczne budynki. Tabela zawiera pierwotne i obecne adresy kamienic, numer hipoteczny, opis przewodniego odcienia stylowego, ocenę ich standardu, stanu zachowania bądź niezachowania, nazwisko zamawiającego i, o ile to możliwe, nazwisko projektanta. Tabela ta znakomicie też ilustruje ówczesną różnorodność stylistyczną budynków.

Jednak tym, co wyróżnia książkę Piotra Kilanowskiego i zarazem czyni, że jest ona pozycją wyjątkową jest jej strona ilustracyjna. Sprawia, że publikacji tej długo nie dorówna pod tym względem żadna inna tego rodzaju książka o architekturze warszawskiej początku XX stulecia. Książka Kilanowskiego zawiera bowiem katalog zwykle nieistniejących już obiektów, do którego obok odtworzonych rzutów budynków załączone są wykonane przez autora książki pomiary fasad. Wszystkie z załączoną podziałką i ukazane od frontu. Stanowią trudną do przecenienia skarbnicę informacji o wczesnomodernistycznych kamienicach warszawskich, więcej mówiącą od obszernych opracowań. Przyznam, że od chwili otwarcia książki przez wiele godzin nie mogłem oderwać wzroku od tych rysunków, choć przecież na podstawie istniejącej ikonografii mam w swej pamięci obrazy większości tych elewacji. Przypuszczam, że materiał ilustracyjny autorstwa Piotra Kilanowskiego może stać się podstawą dla kilku pokoleń kolejnych badaczy warszawskiej architektury ostatnich lat istnienia Imperium Rosyjskiego. Jednym słowem biblioteka varsavianów wzbogaciła się o pozycję klasyczną.


Piotr Kilanowski, Utracone kamienice warszawskie doby wczesnego modernizmu (1900-1914), Oficyna wydawnicza Politechniki Warszawskiej, Warszawa 2021.


12. Fragment strony z książki Piotra Kilanowskiego z rzutem i rekonstrukcją elewacji kamienicy przy Złotej 45 u zbiegu z Sosnową, powstałej w 1913 r. Wczesnomodernistyczna budowla o barokizującym detalu miała aż siedem pięter i komfortowe mieszkania. Elewacje ożywiały spłaszczone wykusze, a narożnik budynku miał charakterystyczne ścięcie z owalnymi okienkami na każdym piętrze. W latach międzywojennych w kamienicy mieściła się m.in. cukiernia braci Studnia. Wyrwana z kontekstu kamienica stała aż do początku lat 70. Została rozebrana w związku z budową Dworca Centralnego. Dziś w jej miejscu znajdują się Złote Tarasy.
12.
Fragment strony z książki Piotra Kilanowskiego z rzutem i rekonstrukcją elewacji kamienicy przy Złotej 45 u zbiegu z Sosnową, powstałej w 1913 r. Wczesnomodernistyczna budowla o barokizującym detalu miała aż siedem pięter i komfortowe mieszkania. Elewacje ożywiały spłaszczone wykusze, a narożnik budynku miał charakterystyczne ścięcie z owalnymi okienkami na każdym piętrze. W latach międzywojennych w kamienicy mieściła się m.in. cukiernia braci Studnia. Wyrwana z kontekstu kamienica stała aż do początku lat 70. Została rozebrana w związku z budową Dworca Centralnego. Dziś w jej miejscu znajdują się Złote Tarasy.
Fragment strony z książki Piotra Kilanowskiego z rzutem i rekonstrukcją elewacji kamienicy przy Szczyglej 1. Budynek oparty plecami o stok wąwozu znajdował się na jego dnie, tuż obok bramy klasztoru Szarytek. Powstał w latach 1910-1911. W końcu 1914 r. na ostatnim piętrze kamienicy zamieszkała z rodzicami Irena Jurgielewiczowa. Mieszkanie było tylko trzypokojowe, ale z jego okien i balkonu rozciągały się wspaniałe widoki. „Horyzonty miasta ciągnęły się aż poza ciemną smugę lasów za Pragą. Parcela naprzeciwko nie ograniczała widoku. Była niezabudowana. Z drugiej (południowej) strony budynku widać było korony drzew ogrodu otaczającego Pałac Zamoyskich na Foksal.
Fragment strony z książki Piotra Kilanowskiego z rzutem i rekonstrukcją elewacji kamienicy przy Szczyglej 1. Budynek oparty plecami o stok wąwozu znajdował się na jego dnie, tuż obok bramy klasztoru Szarytek. Powstał w latach 1910-1911. W końcu 1914 r. na ostatnim piętrze kamienicy zamieszkała z rodzicami Irena Jurgielewiczowa. Mieszkanie było tylko trzypokojowe, ale z jego okien i balkonu rozciągały się wspaniałe widoki. „Horyzonty miasta ciągnęły się aż poza ciemną smugę lasów za Pragą” – pisała w książce „Byłam, byliśmy” Parcela naprzeciwko nie ograniczała widoku. Była niezabudowana. Z drugiej (południowej) strony budynku widać było korony drzew ogrodu otaczającego Pałac Zamoyskich na Foksal.
Warszawa. Śniadeckich 10 (d. Kaliksta). Kamienica wzniesiona w 1911 r. dla producenta mebli Adama Jaszczołta wg projektu Józefa Napoleona Czerwińskiego i Wacława Heppena. Budowla w formach zmodernizowanego baroku była dość typowa dla twórczości Czerwińskiego i Heppena. Drewniane wrota bramy są doskonale dobraną, współczesną wariacją na temat stylistyki Czerwińskiego i Heppena, a zaprojektowaną przez Annę Rostkowską. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Śniadeckich 10 (d. Kaliksta). Kamienica wzniesiona w 1911 r. dla producenta mebli Adama Jaszczołta wg projektu Józefa Napoleona Czerwińskiego i Wacława Heppena. Budowla w formach zmodernizowanego baroku była dość typowa dla twórczości Czerwińskiego i Heppena. Drewniane wrota bramy są doskonale dobraną, współczesną wariacją na temat stylistyki Czerwińskiego i Heppena, a zaprojektowaną przez Annę Rostkowską. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Bagatela 10. Wnętrze przejazdu bramnego w formach zmodernizowanego baroku w innej kamienicy projektu spółki Józef Napoleon Czerwiński, Wacław Heppen wzniesionej w latach 1911-1912 dla Józefa Wildera. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Bagatela 10. Wnętrze przejazdu bramnego w formach zmodernizowanego baroku w innej kamienicy projektu spółki Józef Napoleon Czerwiński, Wacław Heppen wzniesionej w latach 1911-1912 dla Józefa Wildera. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Flory 1. Fragment przyziemia z bramą kamienicy Drozdowicza z 1912 r., projektowanej przez prekursorów nowoczesnej architektury w Warszawie Czesława Jankowskiego i Franciszka Lilpopa. Uwagę zwraca piękna, klasycyzująca maska Bachusa. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Flory 1. Fragment przyziemia z bramą kamienicy Drozdowicza z 1912 r., projektowanej przez prekursorów nowoczesnej architektury w Warszawie Czesława Jankowskiego i Franciszka Lilpopa. Uwagę zwraca piękna, klasycyzująca maska Bachusa. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Wilcza 23. Podwórko studnia kamienicy Lewiego, projektu Łukasza Wolskiego, powstałej w latach 1911-1912. Głębokie wcięcia w narożnikach to tzw. łapacze światła, mające doświetlić pomieszczenia (zwykle jadalnie) umieszczone w narożnikach budynku. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Wilcza 23. Podwórko studnia kamienicy Lewiego, projektu Łukasza Wolskiego, powstałej w latach 1911-1912. Głębokie wcięcia w narożnikach to tzw. łapacze światła, mające doświetlić pomieszczenia (zwykle jadalnie) umieszczone w narożnikach budynku. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Brzeska 18. Kamienica Menachema Rotlewiego z ok. 1914 r. Chyba najbardziej efektowna fasada na Pradze. Wielopiętrowe kamienice wznoszone na Pradze miały niższy standard od kamienic w centrum miasta. Zbliżony jednak do standardu kamienic w Dzielnicy Północnej czy na Powiślu. Stan budynku w roku 2014, przed kapitalnym remontem kamienicy.
Warszawa. Brzeska 18. Kamienica Menachema Rotlewiego z ok. 1914 r. Chyba najbardziej efektowna fasada na Pradze. Wielopiętrowe kamienice wznoszone na Pradze miały niższy standard od kamienic w centrum miasta. Zbliżony jednak do standardu kamienic w Dzielnicy Północnej czy na Powiślu. Stan budynku w roku 2014, przed kapitalnym remontem kamienicy.
Warszawa. Brzeska 18. Kamienica Menachema Rotlewiego z ok. 1914 r. po zakończeniu remontu w 2019 r. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Brzeska 18. Kamienica Menachema Rotlewiego z ok. 1914 r. po zakończeniu remontu w 2019 r. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Wilcza 8. Na zakończenie zwieńczenie kamienicy Fuchsa. Kolejnego wielkomiejskiego budynku w centrum, wzniesionego około 1912 r. zgodnie z projektem spółki Wacław Heppen, Józef Napoleon Czerwiński. Fot. Jerzy S. Majewski
Warszawa. Wilcza 8. Na zakończenie zwieńczenie kamienicy Fuchsa. Kolejnego wielkomiejskiego budynku w centrum, wzniesionego około 1912 r. zgodnie z projektem spółki Wacław Heppen, Józef Napoleon Czerwiński. Fot. Jerzy S. Majewski

 

Tagi

art deco barok Belgia Białoruś brzydota cegła cmentarz design funkcjonalizm Gdańsk Gdynia gotyk II wojna światowa Italia kamienica kamienice Katowice klasycyzm komunikacja kościół Kraków malarstwo modernizm Mokotów neony Niemcy nowe inwestycje odbudowa Pomorze Powstanie Warszawskie Praga renesans Rosja rzeźba Rzym secesja socrealizm sztuka ulotna Warszawa wieżowce Wola Włochy Zamek Królewski w Warszawie Łódź Śląsk